W oficjalnym komunikacie biuro prezydenta Turcji przekazało, że podczas rozmowy Erdogana z Zełenskim „omawiano najnowsze wydarzenia i kwestie związane z interwencją wojskową Rosji na Ukrainie".
W oświadczeniu nie podano, na jakie kroki zdecyduje się Turcja. Zaznaczono jedynie, że Erdogan „złożył kondolencje obywatelom Ukrainy, którzy zginęli w wyniku rosyjskiego ataku”. Informacja o zamknięciu cieśnin Dardanele i Bosfor dla rosyjskich okrętów wojennych pojawiła się jednak we wpisie Wołodymyra Zełenskiego.
Już w środę Wasyl Bodnar, ukraiński ambasador w Ankarze, mówił, że „Ukraina postrzega obecność rosyjskiej floty wojennej w pobliżu ukraińskiego wybrzeża Morza Czarnego jako zagrożenie, dlatego w przypadku inwazji Rosji na Ukrainę prosi, by Turcja rozważyła zamknięcie rosyjskim okrętom dostępu do cieśnin czarnomorskich”.
Eksperci zauważają, że strona turecka nie potwierdziła swojej zgody, a jeśli by się ona pojawiła, to byłaby sprzeczna z wcześniejszymi oświadczeniami Ankary. „Konwencja Montreux gwarantuje dostęp w czasie wojny państwom czarnomorskim” - zauważa na Twitterze Henry Foy z „Financial Times”.
„Turecki komunikat nie wspominał o żadnej decyzji o zamknięciu cieśnin dla rosyjskich okrętów wojennych. Myślę, że to tylko prośba” - dodał turecki dziennikarz Ragıp Soylu.
"Wysoki rangą turecki urzędnik powiedział »FT«, że Turcja nie zamknęła cieśnin Bosfor i Dardanele dla rosyjskich okrętów. Ankara wciąż ocenia apel Kijowa, by to zrobić" - napisała w mediach społecznościowych turecka korespondentka "Financial Times". Według niej, wiadomość przekazana przez prezydenta Zełenskiego "wydaje się być nieporozumieniem".