Prezydent Joe Biden zapowiedział, że misja sił USA w Afganistanie zakończy się 31 sierpnia. Podkreślił przy tym, że to Afgańczycy muszą zdecydować o swojej przyszłości.

W czasie, gdy z Afganistanu wycofują się amerykańscy żołnierze i żołnierze innych państw NATO, w kraju doszło do zintensyfikowania działań talibów, którzy w ciągu ostatnich czterech dni zajęli sześć stolic prowincji.

W poniedziałek talibowie zajęli Ajbak stolicę prowincji Samangan.

- Obecnie talibowie walczą z siłami afgańskimi próbując zająć komendę policji i siedzibę gubernatora prowincji - poinformował Ziauddin Zia, parlamentarzysta z Ajbaku.

- Część stolicy wpadła już w ręce talibów - dodał.

W weekend talibowie zajęli stolice prowincji Nimroz, Sar-e-Pul i Takhar.

Talibowie zajęli też Kunduz i Lashkar Gah (stolica prowincji Helmand).

Wysłannik USA do Afganistanu, Zalmay Khalilzad wyjechał do Kataru, gdzie ma "naciskać na talibów, by ci wstrzymali ofensywę i podjęli negocjacje w celu politycznego zakończenia konfliktu" - poinformował w poniedziałek Departament Stanu.

Rzecznik Pentagonu przyznał, że USA są "głęboko zaniepokojone" sytuacją w Afganistanie, ale dodał, że afgańskie siły bezpieczeństwa są w stanie podjąć walkę z talibami.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

- To ich siły zbrojne, ich stolice prowincji, ich obywatele, których mają bronić - mówił.

Przedstawiciele administracji USA, wypowiadaj się anonimowo przyznają, że choć armia ostrzegała prezydenta Joe Bidena, że stolice prowincji wpadną w ręce talibów wraz z wycofaniem się z kraju sił amerykańskich, to jednak tempo ofensywy talibów zaskoczyło wszystkich.

W weekend siły USA przeprowadziły mniej niż tuzin nalotów na siły talibów. Jeden z urzędników poinformował, że afgańskie siły nie poprosiły o żadne wsparcie w Kunduzie, gdy miasto zostało najechane przez talibów.