Lowcock zabrał głos po wznowieniu walk pomiędzy rebeliantami Huti a siłami wiernymi rządowi w porcie Hodeida, nad Morzem Czerwonym, który jest kluczowy jeśli chodzi o napływ do Jemenu pomocy humanitarnej.

Zdaniem Lowcocka warunki życia w Jemenie pogorszyły się znacznie od jego ostatniej wizyty w tym kraju w październiku 2017 roku. Według ONZ w Jemenie rozgrywa się największy w naszych czasach kryzys humanitarny.

- W Adenie widziałem wychudzone dzieci tak bardzo niedożywione, że z trudem otwierały oczy - oświadczył Lowcock. - Pomoc humanitarna pomaga wielu z tych dzieci wrócić do sił. Ale słyszałem też łamiące serce opowieści o dzieciach, które potrzebują pomocy znowu i znowu, ponieważ ich rodzin nie stać na zakup jedzenia, ani zapewnienie dzieciom opieki medycznej - dodał.

Przedstawiciel ONZ podtrzymał gotowość Narodów Zjednoczonych do odegrania roli w tym, aby kontrolowany przez rebeliantów port Hodeida pozostał ważnym punktem odbioru pomocy humanitarnej i nadal pozostał otwarty dla statków z pomocą.

Pod presją międzynarodową rządowe wojska jemeńskie, wspierane z powietrza przez koalicje pod wodzą Arabii Saudyjskiej powstrzymała w czerwcu ofensywę w kierunku portu.

W ostatnich dniach doszło jednak do kolejnych starć na południe i wschód od portu. Arabia Saudyjska w piątek oskarżyła Huti o wystrzelenie "pocisku wojskowego" w stronę terytorium Arabii Saudyjskiej. Pocisk miał trafić w dom i ranić dwie osoby na terytorium państwa Saudów.

Lowcock podkreśla, że "nie jest jeszcze za późno", by uchronić Jemen przed katastrofą, ale dodaje, że pomoc humanitarna dla tego kraju w 2019 roku będzie musiała być znacznie większa niż w 2018 roku. W tym roku na pomoc dla Jemenu przekazano już 2,3 mld dolarów - co zaspokaja 80 proc. potrzeb.

Według danych ONZ od czasu przystąpienia do walk w Jemenie dowodzonej przez Arabię Saudyjską koalicji państw regionu w 2015 roku, niemal 10 tysięcy osób zginęło, a 14 mln jest obecnie zagrożonych głodem.