Reklama

Tusk wraca do polskiej polityki

Mówi, że nie należy oczekiwać zbawcy na białym koniu, ale zarazem przekonuje, że można sobie poradzić ze współczesnymi bolszewikami. Prezentuje się jako przewodniczący Rady Europejskiej, ale twierdzi, że polski „historyczny spór polityczny dziś ma twarze Kaczyńskiego i Tuska”. Nie świętuje końca wojny światowej z głowami państw w Paryżu, tylko przyjeżdża do kraju, by brać udział w uroczystościach stulecia odzyskania narodowej niepodległości. A cała Polska zadaje sobie pytanie, czy Donald Tusk podjął już decyzję o powrocie do polskiej polityki?
Tusk wraca do polskiej polityki

Foto: AFP

Czy to pytanie ma dziś sens? Jak najbardziej. Bo powrót Tuska do kraju to najgroźniejsza z politycznych perspektyw dla rządów PiS. Do niedawna w kręgach ludzi władzy (tych głupszych), głównie sobie z Tuska żartowano. Był brukselskim dezerterem, wodzem bez armii, politykiem wypalonym. Mądrzejsi jednak wiedzieli, że to bzdury. Tusk nie skompromitował się w Brukseli. Nabrał siły, pewności i politycznego znaczenia. Jest rozpoznawalny, wpływowy i choć przez sam fakt, że o dowolnej porze dnia i nocy może zadzwonić do każdego polityka na świecie nie ma dziś po stronie opozycyjnej konkurenta. Jest na dodatek niekwestionowanym autorytetem w kręgach antypisowskich i w świetnej formie, co potwierdza w kolejnych swoich wystąpieniach. Jest więc kogo się bać. Czy jednak zdecyduje się na powrót do czynnej polityki w kraju?

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama