Posłowie wybrali swoich przedstawicieli do państwowej komisji ds. wyjaśniania przypadków pedofilii. W jej składzie nie będzie zgłoszonego przez PSL-Kukiz'15 ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Jego kandydatura nie przypadła do gustu głównie posłom PiS.

Duchowny zareagował emocjonalnie. Napisał na Facebooku, że nie znalazł się w komisji, bo PiS musiało „odwdzięczyć się władzom polskiego Kościoła za ustawiczne poparcie polityczne". „A dla władz tych niezależna i sprawnie działająca komisja państwowa ds. pedofilii to śmiertelne zagrożenie" – stwierdził.

Nie wiem, na co ks. Isakowicz-Zaleski liczył, ale jeżeli wydaje mu się, że komisja wyjaśni jakąkolwiek sprawę pedofilską, to się myli. Celem jej sformowania – co zresztą było widać od początku prac nad jej stworzeniem – było tylko wytworzenie wrażenia, że rząd traktuje sprawę pedofilii z należytą powagą.

Problem molestowania seksualnego nieletnich w Kościele, i w ogóle w polskim społeczeństwie, nie jest nowy. Zanim wymyślono komisję, Marek Michalak – przez dziesięć lat rzecznik praw dziecka – wiele razy postulował, by stworzyć na poziomie rządowym ogólnopolski program ochrony dzieci i młodzieży. Kierował w tej sprawie monity m.in. do ministrów rządu Beaty Szydło. Odpowiadano mu, że nie ma takiej potrzeby, bo istniejące uregulowania są dobre.

Potem w różnych kręgach pojawiały się pomysły utworzenia komisji ds. pedofilii. Rząd nie widział potrzeby jej istnienia. Ale kiedy w ubiegłym roku tuż przed wyborami do europarlamentu i na kilka miesięcy przed wyborami do Sejmu i Senatu miał premierę pierwszy film braci Sekielskich o pedofilii w Kościele, okazało się, że komisja jednak jest potrzebna.

Rok temu w lipcu ustawę o jej utworzeniu, wedle projektu ówczesnego szefa Kancelarii Premiera Jacka Sasina, uchwalono w Sejmie. Wystarczyły trzy dni. 16 lipca przyjął ją rząd, a w nocy z 18 na 19 lipca posłowie. Debata trwała 50 minut. Ustawa weszła w życie 26 września – dwa tygodnie przed wyborami. I na tym się skończyło. Potrzeba było dopiero drugiego filmu Sekielskich, by ktoś zabrał się do wcielania w życie jej przepisów.

Wszystko to dość jednoznacznie pokazuje, jaki jest ogólny stosunek rządzących do molestowania nieletnich. Niby problem jest, ale są inne, ważniejsze...

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Odrębną kwestią jest sama komisja. Nie bardzo wiadomo, na jakich zasadach ma działać, jakie będzie mieć kompetencje, kto i w jaki sposób będzie mógł się do niej zgłaszać. Wiadomo za to, że roczny budżet ocenia się na 12 mln zł, a członek komisji ma zarabiać ok. 10 tys. zł brutto.

Ks. Isakiewiczowi-Zaleskiemu zależy na tym, by Kościół się oczyścił. Ale droga do tego przez taką komisję to droga donikąd.