Jeśli chodzi o samego Stalina, to jego pozycja jest niejasna – wykryto, że liczba oddanych na niego głosów została sztucznie zawyżona. W sierpniu głosowanie anulowano i rozpoczęto od nowa. Trudno więc powiedzieć, czy ostatecznie zatwierdzone 519 071 głosów to akurat tyle, ile naprawdę na niego oddano. Podobnie z poprzednikiem Josifa Wissarionowicza, Leninem, który ostatecznie znalazł się na 6. miejscu.
Zachodnie media, pisząc o konkursie, wskazują na wysoką pozycję Stalina, a rosyjskie – na zwycięstwo Aleksandra Newskiego, prawosławnego świętego i księcia Nowogrodu Wielkiego, żyjącego w XIII wieku. To on ma być teraz symbolem Rosji. Jej "imieniem". Wyobraża on "Rosję zwyciężającą". A z kim ta Rosja zwycięża? I to jest sedno sprawy: z "najeźdźcami z Zachodu". Najsłynniejszy sukces księcia to pokonanie wojsk zakonu Kawalerów Mieczowych na zamarzniętym jeziorze Pejpus w 1252 r. Aleksander zwyciężył także najeżdżające Ruś wojska litewskie.
Zatem w dzisiejszej Rosji najistotniejsza jest tradycja sukcesów w wojnach ze złym Zachodem. Potwierdzają to inni bohaterowie finałowej dwunastki: generalissimus
Aleksander Suworow, car Iwan Groźny, caryca Katarzyna II i car Aleksander II.
Wszyscy budowali potęgę Rosji, przede wszystkim wbrew Zachodowi. W tym kontekście nieco zaskakuje drugie miejsce Piotra Stołypina, krótkotrwałego premiera z początków XX w., wybitnego reformatora. Ale on, podobnie jak Puszkin, Dostojewski i Mendelejew, są w tym gronie jedynie ozdobnikami.
$>
Ogólny trend jest inny, co wcale nie musi nas cieszyć, nawet, jeśli to nie Stalin został symbolem Rosji.
[ramka][link=http://blog.rp.pl/blog/2008/12/29/piotr-koscinski-symbol-rosji-zwyciezca-w-wojnie-z-zachodem/]Skomentuj[/link][/ramka]