Jeśli rzeczywiście Piechociński o dymisji ministra Mikołaja Budzanowskiego dowiedział się wtedy, kiedy opinia publiczna, oznacza to, że szwankuje nie tylko przepływ informacji pomiędzy spółkami gazowymi a resortem skarbu, lecz przede wszystkim między Donaldem Tuskiem a jego wicepremierem.
W pewnym sensie Piechociński padł ofiarą własnych zapowiedzi. Gdy pół roku temu został szefem PSL, zapewniał, iż nie wejdzie do rządu i zajmie się partią oraz że zrewiduje zasady współpracy koalicyjnej. Donald Tusk szybko zmusił go jednak do objęcia funkcji ministra gospodarki i wicepremiera. Doszło też do rewizji współpracy koalicyjnej – na niekorzyść ludowców. Dziś Piechociński musi się więc borykać z silniejszym koalicjantem, a także z coraz bardziej rozgoryczonymi działaczami PSL, którzy, odsuwając od władzy Waldemara Pawlaka, liczyli na zmianę, ale nie na marginalizację ich ugrupowania.