Nic tak nie dzieli polityków, jak stanowiska. Opozycja ma ich szczególnie mało, trudno więc się dziwić, że PiS i Rozwój Plus nie chcą odpuścić. Marszałek Włodzimierz Czarzasty zapowiedział już, że o rozszerzeniu składu prezydium do siedmiu osób mowy nie ma, więc konfrontacja wydaje się nieunikniona, bo miejsce jest jedno.

PiS tak bardzo zależy na stanowisku wicemarszałka Sejmu, że zrezygnował z kandydatury z której miał nie rezygnować

O tym, jak bardzo PiS zależy na wejściu do prezydium, świadczy fakt, że partia jeszcze latem zrezygnowała z niezłomnej kandydatury Elżbiety Witek, na którą nie zgadzały się partie koalicji. Od początku obecnej kadencji politycy PiS twierdzili uparcie, że „innego kandydata na pewno nie będzie”.

Układ sił w Sejmie

Układ sił w Sejmie

Foto: PAP

– Nie może być tak, że ktoś będzie wyznaczał kandydatury największemu klubowi, partii, która wygrała te wybory. Nie będzie innego kandydata poza mną – zapowiadała sama Witek jesienią 2023 r. Okazuje się jednak, że w obliczu rozłamu i możliwości oddania słoika z konfiturami nowej partii Morawieckiego, niezłomność w obronie Witek została starannie zamknięta w komórce. PiS zgłosiło Marcina Ociepę, który lideruje własnemu stowarzyszeniu OdNowa, co na pewno ułatwiło mu decyzję o pozostaniu w klubie PiS i odmówienie dołączenia do Rozwoju Plus.

Czytaj więcej

Piotr Zaremba: Kaczyński powinien chuchać i dmuchać na Morawieckiego

Czy PiS i Rozwój Plus mogą się dogadać i wybrać wicemarszałka rotacyjnego?

Z Rozwoju Plus kandyduje Marcin Horała, na którego politykom koalicji na pewno łatwiej będzie zagłosować, chociaż klub Morawieckiego ma 41 posłów, a PiS 146. Nigdzie jednak nie zapisano, że liczebność klubów decyduje o obsadzie miejsca w prezydium – przechodzi ten, kto zbierze większość. Może się więc okazać, że w piątek znów pojawią się koło sali plenarnej politycy zaopatrzeni w popcorn. Tak jak w lipcu, kiedy senator KO Krzysztof Kwiatkowski i poseł Polski 2050 Adam Gomoła, zajadali się prażoną kukurydzą, kibicując Jarosławowi Kaczyńskiemu, który ogłaszał rozłam.

Czytaj więcej

Rozwój Plus chce wicemarszałka. Marcin Horała kandydatem klubu

Do tej pory Rozwój Plus starał się nie wchodzić na wojenną ścieżkę z partią-matką. Morawiecki deklarował kurtuazyjnie, że „najlepiej, gdyby nowych wicemarszałków było dwóch”, choć dobrze wiedział, że nie ma na to szans. Tym razem opcja jest zero-jedynkowa i trzeba się będzie pojedynkować, albo zrezygnować z ambicji.

Chyba że politycy z PiS i Rozwoju Plus wezmą przykład z Włodzimierza Czarzastego i Szymona Hołowni – skoro mamy rotacyjnego marszałka, to może trzeba wybrać także rotacyjnego wicemarszałka? Do wyborów został rok, każdy z panów zdąży postukać laską.

Autorka

Zuzanna Dąbrowska

Wicenaczelna PAP