„Twój ból jest lepszy niż mój” – śpiewał Kazik Staszewski, gdy w czasie reżimu sanitarnego związanego z pandemią Covid-19 w Polsce, kiedy cmentarze zostały zamknięte przez rządzących, by powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa, dla Jarosława Kaczyńskiego uczyniono wyjątek. Był to jawny przykład znanej z Orwella zasady, że wszyscy są równi, z wyjątkiem tych, którzy są równiejsi. „Ból ukoić możesz Ty jeden/Wszyscy inni wpadli w biedę/Limuzyny dwie, jedna – cały cmentarz Twój/Lepszy niż mój” – słyszeliśmy w piosence, która szturmem wzięła listę przebojów (co, nota bene, wywołało małe trzęsienie ziemi w Polskim Radiu).
Szpital Południowy jak serialowa Leśna Góra. Warunek: legitymacja KO
Minęło sześć lat i okazuje się, że wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu. Owszem – jest nieco bardziej demokratycznie. Okazuje się, że nie trzeba być prezesem partii rządzącej, wystarczy być jej członkiem, by móc liczyć na obsługę w warszawskim Szpitalu Południowym niczym w serialowej placówce w Leśnej Górze. Może nie przywita nas z uśmiechem doktor Jakub Burski, ale i tak na badania, na które zwykły śmiertelnik czeka miesiącami, można liczyć w trybie instant.
Na dodatek czekając na nie, nie trzeba mieszać się z ludem na SOR-ze – Warszawskie Centrum Chorób Kręgosłupa, jak sama nazwa wskazuje, jest bowiem po to, by rządzących czekających na badania nie bolały plecy w sytuacji, w której – nie daj Boże – na SOR zabrakłoby dla nich miejsca siedzącego. Gdy już rządzący się przebadają, mogą jeszcze sobie dorobić – przynajmniej ci z wykształceniem medycznym, nawet bez specjalizacji – bo mówimy o tej samej placówce, w której radny KO Dawid Kacprzyk wzbogacił się w ciągu roku o 1,6 mln zł. Żyć, nie umierać, oczywiście po upewnieniu się, że w kieszeni mamy odpowiednią legitymację partyjną.
Czytaj więcej
Tuż przed posiedzeniem Sejmu, podczas środowej konferencji prasowej, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zapowiedział dyskusję nad nowym ładem...
Sprawa Szpitala Południowego. KO może wylądować na deskach
Obraz, który wyłania się z publikacji Patryka Słowika w Zero.pl jest druzgoczący dla KO i rządu Donalda Tuska. Przez lata politycy obecnej koalicji rządzącej śmiali się ze słów Beaty Szydło, która z sejmowej mównicy w czasie exposé mówiła, iż zasadą działania jej rządu będzie „Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność”. Dziś czas powiedzieć: z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie. Bo obiecując w 2023 r. wyborcom inną politykę obecnie rządzący nie mieli chyba na myśli tego, że inna będzie przynależność partyjna uprzywilejowanych. Przecież dziś aż się prosi o sequel piosenki Kazika pod roboczym tytułem „Twój uraz kolana jest lepszy niż mój”.
Jeśli Donald Tusk podejdzie do sprawy w formule „przykra sprawa, nie lekceważę jej”, może być ona ciosem dla Koalicji Obywatelskiej (a wraz z nią całego rządu), po którym wyląduje ona na deskach i nawet jeśli się podniesie, to na bardzo miękkich nogach. I nie wystarczy środowa deklaracja premiera, że „głowy mają polecieć”. One mają polecieć. Próba rozmycia całej sprawy będzie dla premiera i jego partii zabójcza.
Czytaj więcej
W sprawie tych kominów płacowych, jak wiecie wczoraj przyjęliśmy na rządzie projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji rządowej w Ministerstwi...
Ale to jest problem KO. Problemem nas wszystkich jest, że oto społeczeństwo boleśnie się przekonuje, iż niezależnie od tego, czy piękne słowa padają z ust konserwatywnych, czy liberalnych, to, co za nimi stoi, piękne nie jest. I następnym razem mieszkańcy Jagodna w dniu wyborów na pewno nie będą jeść pizzy w kolejce do lokalu wyborczego. Zrobią to w bardziej komfortowych warunkach, bo niby po co mają gdzieś się spieszyć?