Reklama

Tomasz Krzyżak: Czy Robin Hood z Łodzi da radę w Łodzi? Kardynał Krajewski wraca z Watykanu

Kardynał Konrad Krajewski został metropolitą łódzkim. Po latach spędzonych w Watykanie, pracując dla czterech papieży, wraca do Polski. Ma dobrą passę, znakomity wizerunek medialny. Ale w gruncie rzeczy niewiele o nim wiadomo.
Kardynał Konrad Krajewski

Kardynał Konrad Krajewski

Foto: PAP/Vitaliy Hrabar

Kardynał Konrad Krajewski, który pracę w Watykanie, w Urzędzie Papieskich Celebracji Liturgicznych, zaczynał jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II, został wyciągnięty z cienia przez Franciszka w roku 2013. Do papieża miała dotrzeć wieść o tym, że jeden z jego podwładnych wymyka się wieczorami na ulice Rzymu i rozdaje bezdomnym zrobione przez siebie kanapki. Ustanowił go zatem jałmużnikiem i powierzył opiekę nad ubogimi.

Konrad Krajewski, kadrowy polskiego Kościoła

Krajewski zasłynął budową łazienek i zakładu fryzjerskiego w kolumnadzie otaczającej plac św. Piotra oraz regularnymi wyprawami na rzymskie dworce, gdzie rozdaje bezdomnym i ubogim dary od papieża (niżej podpisany brał udział w takowej eskapadzie). Swego czasu zerwał plomby z licznika w jednej z rzymskich kamienic i, nie zważając na pokrzykiwania ze strony włoskiego rządu, włączył potrzebującym prąd. Potem oddał swoje mieszkanie uchodźcom, a w ostatnich latach kilka razy jeździł w imieniu papieża na Ukrainę. Nad Tybrem nazywano go „Robin Hoodem z Łodzi”.

Czytaj więcej

Papieski jałmużnik w Ukrainie: Brakuje łez, brakuje słów

Cztery lata temu amerykański watykanista John L. Allen Jr. na łamach portalu Cruxnow.com sytuował Krajewskiego w gronie potencjalnych następców Franciszka. Twierdził, że purpurat jest facetem „z jajami”, ulepionym z tej samej gliny co Franciszek. Wśród watykanistów kard. Krajewski uchodził też za głównego architekta polityki Franciszka w odniesieniu do nominacji polskich biskupów. Swego czasu opowiadano nawet anegdotę, że gdy do papieża wkraczał kard. Marc Ouellet – do kwietnia 2023 r. prefekt Dykasterii ds. Biskupów – z nominacjami dla polskich diecezji słyszał od Franciszka pytanie: „Ma Corrado lo sa?” (Ale Konrad wie?). „Si, si” – potwierdzał kardynał prefekt. „Va bene” – Franciszek kończył temat i płynnie przechodził do innych kwestii.

O ewentualnym powrocie kardynała do Polski mówiło się od dawna. Dwa lata temu pisałem o tym, gdy trwały spekulacje dotyczące obsady Warszawy po kard. Kazimierzu Nyczu. Mówiło się wówczas o tym, że do stolicy przyjdzie z Łodzi kard. Ryś, a do Łodzi trafi właśnie kard. Krajewski. Gdy do Warszawy dość niespodzianie przyszedł z Katowic abp Adrian Galbas, zmieniło się jedynie miejsce ewentualnej przeprowadzki kard. Rysia – do Krakowa. Teraz ta spekulacja się zmaterializowała.

Reklama
Reklama

Milczący kardynał Krajewski

Bez wątpienia kard. Krajewski ma charyzmę. Można o nim powiedzieć, że jest człowiekiem żyjącym Ewangelią. Radykalnie. Dla wielu osób, które są dziś nieco na obrzeżach Kościoła, może być to przyciągające. Ale czy to wystarczy? Przez ostatnie lata kardynał kierował Urzędem Dobroczynności Apostolskiej przemianowanym przez Franciszka na Dykasterię ds. Posługi Miłosierdzia. Tematy organizacyjne ma zatem kard. Krajewski w małym palcu. Problemem może być to, że właściwie przez ostatnie lata był całkowicie poza duszpasterstwem. Inna rzecz, że w gruncie rzeczy nikt nad Wisłą nie wie, co kardynał myśli o sprawach ważnych dla Kościoła, ważnych dla Polski. Nie znamy jego poglądów na wiele, wiele spraw. Mieszkając w Rzymie kardynał Krajewski bardzo chętnie rozmawiał z tamtejszymi mediami. Wśród polskich dziennikarzy ma wielu znajomych, ale próżno szukać w naszych mediach jakiegokolwiek wywiadu. Nie dlatego, że nikt się o to nie starał. Kardynał zwyczajnie odmawiał. Czy to się zmieni, gdy obejmie metropolię łódzką?

Czytaj więcej

Kościół wykluczający i piętnujący

Bez wątpienia będzie metropolita łódzki nową twarzą w polskim episkopacie. Można żywić nadzieję, że wniesie do niego powiew świeżości. Ale nadzieje takie wiązano także swego czasu z abp. Tadeuszem Wojdą, który po blisko 30 latach pracy w Watykanie przyjeżdżał do Polski, by objąć archidiecezję białostocką. Serc nie podbił. Może teraz podbije je kard. Krajewski.

Faktem jest, że kardynałowie Ryś i Krajewski nadają na tych samych falach. Podobnie myślących, podobnie działających jest w Polsce jeszcze kilku. Ale w gremium episkopatu jak dotąd są nieco marginalizowani. Raczej nie spodziewałbym się tego, że z dnia na dzień grupa biskupów, którzy mają jakieś wizje, którzy nie myślą schematami, którzy nie boją się eksperymentować, przecierać nowe szlaki zdobędzie głos decydujący.

Euforia, jaka zapanowała po decyzji Leona XIV jest całkiem zrozumiała, oby tylko nie była przedwczesna. Ale nie gaśmy jej.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dlaczego weto do SAFE uderzyło w bezpieczeństwo i pozycję Polski. Trzy powody
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Rosja jest jedynym zwycięzcą wojny irańskiej
Komentarze
Bogusław Chrabota: Jak wziąć pieniądze na zbrojenia z NBP? Są sposoby
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Ustawa o SAFE testem dla Karola Nawrockiego. Prezydent wybrał
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama