Reklama

Chrabota o wypowiedzi papieża ws. uchodźców

"Byłem przybyszem i przyjęliście mnie" – powtarzają Ewangelię polscy biskupi. Nieobojętny jest również papież Franciszek, który przypomina o chrześcijańskim miłosierdziu wobec uchodźców.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa

Jeśli więc mieliśmy przez chwilę wątpliwość co do stanowiska Kościoła, oto jest, szlachetne i trudno o nim powiedzieć inaczej: oczywiste.

A jednak zmierzenie się z tą perspektywą jest dla Polaków poważnym problemem. Przynajmniej tak pokazują wykonane na zamówienie „Rzeczpospolitej" badania. Uchodźców się boimy. Nie chcemy ich przyjmować. To stanowisko ponad 60 procent Polaków. Nie chcemy ich w naszych domach, przez co należy rozumieć nie tylko nasze mieszkania, ale również wspólny dom, Polskę.

Czyżbyśmy byli inni niż tak wielu Europejczyków, którzy nie tylko spieszą z deklaracjami wsparcia, ale na dodatek rozumieją, że w tej sprawie nie ma innego rozwiązania? Oni już tu są. Są w naszych wolnych granicach. Wysłanie ich do Syrii, Erytrei czy na Madagaskar nie wchodzi w grę.

Czyżbyśmy zdążyli zapomnieć, że sami jesteśmy narodem uchodźców, nad którym przez stulecia litowali się inni? Czyżbyśmy byli tak biedni, że ów kęs chleba dla potrzebujących jest dla nas nie do wyobrażenia? A może przyzwyczai- liśmy się do naszej polskiej „małej stabilizacji", skromnego, ale dostatniego życia, które jest naszym udziałem, a dla nich, uchodźców, może być tylko marzeniem? Nie wiem. I nie rozumiem.

Byłem w Syrii w czasach, kiedy w tym wspaniałym kraju nie było wojny. Przyjmowali mnie wspaniali, gościnni ludzie i do głów nam wtedy przyjść nie mogło, że kiedyś będą prosili w Polsce o pomoc. Zaofiaruję im ją bez chwili wahania. Chętnie przeznaczę na ich potrzeby tych kilka złotych, które wydaję na papierosy, alkohol czy rozrywkę. Nie zbiednieję od tego. Ani nie poczuję się lepiej, bo nie o samopoczucie w tym wszystkim chodzi. Ani o jakieś abstrakcyjne zaklęcia, solidarność, empatię czy współczucie.

Reklama
Reklama

Jako obywatel tej zamożniejszej i spokojnej części świata mam poczucie obowiązku i jest ono skończenie świadome. Ale nawet gdybym nie był, gdybym żył w biedzie na przedmieściach Kalkuty czy Durbanu, wystarczyłoby przesłanie Chrystusa: „Byłem przybyszem i przyjęliście mnie". Oni są przybyszami, a my musimy ich przyjąć. Ani mniej, ani więcej.

Komentarze
Artur Bartkiewicz: To nie jest UE, do której wstępowaliśmy? I dobrze
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Morawiecki i Nawrocki u Orbána. PiS mentalnie coraz bardziej oddala się od Zachodu
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Sprawa Andrzeja Poczobuta obnaża bezradność polskiej dyplomacji
Komentarze
Marek Kozubal: Jak IPN stał się pudłem rezonansowym antyukraińskiej narracji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama