Największym błędem, jaki popełnił w ostatnich latach rząd w Berlinie, ale dotyczy to również dużej części klasy politycznej, było uznanie, że zasadniczym problemem w naszych wzajemnych relacjach było Prawo i Sprawiedliwość.
Owszem, PiS był przeszkodą w budowie wzajemnych relacji, ale nie największą i niejedyną. Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego chwilami było obsesyjnie antyniemieckie, prawica radośnie oddawała się zwulgaryzowanej wersji dmowszczyzny, w myśl której to nasz zachodni sąsiad jest największym naszym wrogiem. Dlaczego? Bo zagraża naszej duszy. Ale PiS i jego idiosynkrazje to jedno. Inną sprawą jest to, że w Berlinie nie zauważono geopolitycznej szczeliny, która zaczęła się pojawiać na polsko-niemieckiej granicy.