1 maja Karol Nawrocki spotkał się z Donaldem Trumpem. Popierany przez PiS kandydat wziął udział w Narodowym Dniu Modlitwy. W ogrodach Białego Domu uścisnął dłoń sekretarza stanu Marca Rubio. A potem został przyjęty przez prezydenta Stanów Zjednoczonych w Gabinecie Owalnym, o czym na oficjalnym profilu w serwisie społecznościowym X poinformował Biały Dom. Czy to będzie „trumpowa przysługa", biorąc pod uwagę fakt, że w Kanadzie Donald Trump pomógł wygrać, owszem, ale liberałom?
Karol Nawrocki spotkał się z Donaldem Trumpem. Na co liczy popierany przez PiS kandydat?
W kwietniu CBOS odnotował blisko 50-punktowy spadek pozytywnych ocen stosunków polsko-amerykańskich: w 2023 roku to 80 proc., dziś – 31. Według CBOS 52 proc. badanych uważa, że stosunki polsko-amerykańskie nie są „ani dobre, ani złe”.
Badania More in Common z marca pokazały, że 44 proc. wyborców PiS zgadza się z twierdzeniem: „Odkąd Donald Trump został prezydentem, Stany Zjednoczone stały się mniej wiarygodnym sojusznikiem”. 45 proc. Polaków jest zdania, że Polska powinna w równym stopniu współpracować z USA i europejskimi sojusznikami – wynika z danych zebranych przez ośrodek.
Prawu i Sprawiedliwości jeszcze długo czkawką odbijało się to, że politycy prawicy skandowali w polskim Sejmie nazwisko Donalda Trumpa, po tym jak wygrał wybory w Stanach Zjednoczonych. Nie wspominając o wypowiedziach, w których prezydent USA zdradził się z tym, że jego celem jest reset w relacjach z Rosją. Postawa obecnej administracji Białego Domu wobec Ukrainy również nie budzi zaufania. PiS zaryzykował więc, że będzie to wszystko niejako żyrować.
Do tej pory PiS występował wyłącznie w roli klakiera Donalda Trumpa – w ostatnich tygodniach wyglądało nawet na to, że prawica zorientowała się, iż poszła w tym za daleko.
Fotografia z Donaldem Trumpem może więc okazać się walutą „tylko” dla żelaznego elektoratu PiS. „Tylko”, bo z drugiej strony wyborców prawicy na pewno zmobilizuje. Karol Nawrocki jest również prezentowany jako kandydat, który gwarantuje dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi.
Czytaj więcej
Donald Trump chce resetu z Władimirem Putinem, a Ukraina to dla niego tylko przeszkoda. Dla PiS, które latami oskarżało Donalda Tuska o sprzyjanie...
Politycy koalicji rządzącej nie wytrzymali ciśnienia, komentując pierwsze zdjęcia Karola Nawrockiego z Białego Domu
„Podnóżek Kaczyńskiego, niejaki Nawrocki poleciał do USA, żeby popatrzeć na Donalda. Pożar u nich, to mało powiedziane” – napisał na platformie społecznościowej X poseł Lewicy Tomasz Trela. „Nawrocki widział dzisiaj Trumpa. Ja go widziałem w sobotę w Watykanie. I też się razem modliliśmy. I też nie byłem sam” – w tym samym miejscu swój wpis opublikował Roman Giertych. „Sztab Nawrockiego wymyślił mu wycieczkę do ogrodów Białego Domu i serię fotek. Tak wyobrażają sobie poważne relacje międzynarodowe. Jak petentów” – skomentowała również w serwisie X Barbara Nowacka, ministerka edukacji narodowej w rządzie Donalda Tuska. „Rodacy! Wyobrażacie sobie Prezydenta RP, który przyjeżdża pod Biały Dom, patrzy z dala na prezydenta USA, zaczepia oficjeli w ogrodzie – i ogłasza, że to sukces? Ja też nie... Toż to większa siara, niż podpisywać deklaracje międzynarodowe przy cudzym biurku na stojąco, prawda?" – drwił na platformie społecznościowej X Marcin Bosacki z Koalicji Obywatelskiej, w latach 2013-2016 ambasador RP w Kanadzie.
Politycy koalicji rządzącej nie wytrzymali ciśnienia: w nocy z czwartku na piątek skomentowali zdjęcie Karola Nawrockiego, który w ogrodach Białego Domu uczestniczył w Narodowym Dniu Modlitwy, zanim jeszcze spotkał się z Donaldem Trumpem w Gabinecie Owalnym. Platformy społecznościowe są jak brzytwa, a tweety nie płoną. Wpisy polityków, którzy zdążyli ogłosić porażkę Karola Nawrockiego, szybko się zestarzały. Nowacka, Giertych czy Bosacki zostali z nimi jak Himilsbach z angielskim. Okazali się politykami w krótkich spodenkach. Jeśli polityka jest grą nerwów, to właśnie ją przegrali. Nie ochłonęli w piątkowy ranek, kiedy Bartłomiej Sienkiewicz w Polsat News nazwał wizytę Nawrockiego w Białym Domu „aktem rozpaczy”. A jak zwykło się mówić, „to trzeba usiąść, na spokojnie”. I to zadanie przed sztabem Rafała Trzaskowskiego.
Platformy społecznościowe i czas są tu najgorszym doradcą.