Nieduże i średnie kraje zazwyczaj traktują międzynarodowe instytucje prawne jako broń przeciwko potencjalnym zapędom tych największych. Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze zajmuje się zbrodniami wojennymi. Jeżeli więc jakieś państwo nie chce być w trybunale, można je podejrzewać, że nie odrzuca wojny jako środka podboju, aneksji, zmiany granic – w przypadku takich działań międzynarodowe instytucje mogą jego przywódców oskarżyć o zbrodnie wojenne.
Państwo takie może też – jak przedstawia to Rosja, nigdy nienależąca do MTK – realizować swoje „interesy bezpieczeństwa”. Język interesów i bezpieczeństwa pobrzmiewa również w wypowiedziach nowej amerykańskiej administracji amerykańskiej, na przykład w odniesieniu do Grenlandii. USA również nie są skrępowane przynależnością do haskiego trybunału.