Środowe spotkanie polskich mediów z premierem Donaldem Tuskiem chcielibyśmy uznać za przełomowe w sprawie realizacji naszych postulatów związanych z prawem autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Mam wrażenie, że premier nie tylko przyjął do wiadomości sens naszych postulatów, ale też podziela pogląd o konieczności ochrony polskich mediów przed dominacją big techów.
Premier Donald Tusk był zaskoczony jednością środowiska mediów i jego determinacją
To, co było wcześniej uznawane za niemożliwe, a więc wprowadzenie zmian już w fazie implementacji europejskiej dyrektywy, nagle nabrało realnych kształtów. Powołano zespół roboczy do przygotowania rozwiązań z zakresu mediacji państwa między big techami a twórcami w sprawie wynagradzania za korzystanie z wytworzonych przez nas treści. Możliwe, że uda się też zagwarantować opłaty z tytułu praw pokrewnych za eksponowanie naszych treści na platformach społecznościowych.
Czytaj więcej
W środę odbyło się zapowiadane od kilku dni spotkanie premiera Donalda Tuska z wydawcami i dziennikarzami. Efekt? Powstanie specjalny zespół robocz...
To oczywiście tylko najpilniejsze sprawy; cała reszta punktów spornych wynikających z nowych wyzwań technologicznych musi przełożyć się na dłuższą ekspercką debatę i kompletnie nowe regulacje. Trzeba mieć świadomość, że to praca na długie lata.
Premier Tusk był zaskoczony jednością środowiska mediów i jego determinacją. Chciałbym, by miał również świadomość, że nie jesteśmy zaślepieni i kierujemy się czymś więcej niżli branżowym egoizmem. Mamy świadomość, jak szybko pędzi do przodu technologia i jak wielki wpływ mają na nią big techy. Osobiście podziwiam wiele ich osiągnięć i sekunduję ich innowacyjności. Jestem przekonany, że na polskim rynku jest miejsce i dla nich i dla nas.
Kto skorzysta na upadku mediów?
Optymalne by było, gdybyśmy w sporze o środki finansowe związane z wykorzystywaniem naszych treści umieli porozumieć się sami. Gdyby jednak nie było to możliwe, potrzebny jest państwowy arbitraż i skuteczne postępowania sądowe. To model – w moim przekonaniu – najbardziej korzystny; pewnie lepszy od ingerencji urzędniczej.
Sprawę pozostawiam do dyskusji. Ale na pewno nie ma i nie będzie zgody na obecne status quo, kiedy inni zarabiają oraz budują zasięgi na bezkarnym i bezpłatnym wykorzystywaniu naszych treści. To niewłaściwe i niemoralne. Ludzka praca, organizacyjny wysiłek, które stoją za treściami medialnymi, muszą być wynagradzane. Inaczej nie przetrwamy. A nasz upadek będzie tożsamy z końcem niezależnego forum debaty publicznej. Skorzystają na tym jedynie wrogowie wolności i demokracji.