Kiedy na konferencji prasowej premier nie usłyszał od dziennikarza TVN pytania, jakiego oczekiwał (to doprawdy bezczelne, że dziennikarz nie ustala pytań z premierem), postanowił przypuścić brawurową szarżę, niczym Jan Kozietulski pod Somosierrą, na medialne działa TVN-u, zarzucając telewizji cenzurę i obsadzając ją w roli następców Jerzego Urbana.
Czy Mateusz Morawiecki ogląda TVP?
Cóż, mocne to słowa biorąc pod uwagę, że premier nawiązał do propagandzisty komunistycznego reżimu, kłamiącego bez mrugnięcia okiem o zamordowanym księdzu Jerzym Popiełuszce. Ale są to zarazem słowa świadczące o tym, że premier najwyraźniej nigdy, w czasie ośmiu ostatnich lat, nie oglądał kontrolowanej przez jego środowisko polityczne TVP.
Czytaj więcej
- To jest jeden z największych bubli prawnych wyprodukowanych przez ostatnie 30 lat. Domagamy się komisji śledczej, która sprawdzi, kto wpisał te p...
Tak, każdy dziennikarz TVP niewątpliwie zadałby premierowi Morawieckiemu na konferencji właśnie takie pytanie, jakiego ten oczekuje, ba – mógłby nawet poprosić o instrukcje, aby dorównać stylowi Danuty Holeckiej pytającej Andrzeja Dudę co jeszcze można zrobić, żeby to on wygrał wybory. Ale jednocześnie, gdyby oglądał TVP, z zaskoczeniem odkryłby, że w II turze wyborów prezydenckich Andrzej Duda mierzył się najwyraźniej z Andrzejem Dudą, bo próżno było szukać w Telewizji Publicznej transmisji z wieców jego kontrkandydata (w tym czasie owa straszna TVN Andrzeja Dudę pokazywała).