Kiedy na konferencji prasowej premier nie usłyszał od dziennikarza TVN pytania, jakiego oczekiwał (to doprawdy bezczelne, że dziennikarz nie ustala pytań z premierem), postanowił przypuścić brawurową szarżę, niczym Jan Kozietulski pod Somosierrą, na medialne działa TVN-u, zarzucając telewizji cenzurę i obsadzając ją w roli następców Jerzego Urbana.
Czy Mateusz Morawiecki ogląda TVP?
Cóż, mocne to słowa biorąc pod uwagę, że premier nawiązał do propagandzisty komunistycznego reżimu, kłamiącego bez mrugnięcia okiem o zamordowanym księdzu Jerzym Popiełuszce. Ale są to zarazem słowa świadczące o tym, że premier najwyraźniej nigdy, w czasie ośmiu ostatnich lat, nie oglądał kontrolowanej przez jego środowisko polityczne TVP.
Czytaj więcej
- To jest jeden z największych bubli prawnych wyprodukowanych przez ostatnie 30 lat. Domagamy się komisji śledczej, która sprawdzi, kto wpisał te p...
Tak, każdy dziennikarz TVP niewątpliwie zadałby premierowi Morawieckiemu na konferencji właśnie takie pytanie, jakiego ten oczekuje, ba – mógłby nawet poprosić o instrukcje, aby dorównać stylowi Danuty Holeckiej pytającej Andrzeja Dudę co jeszcze można zrobić, żeby to on wygrał wybory. Ale jednocześnie, gdyby oglądał TVP, z zaskoczeniem odkryłby, że w II turze wyborów prezydenckich Andrzej Duda mierzył się najwyraźniej z Andrzejem Dudą, bo próżno było szukać w Telewizji Publicznej transmisji z wieców jego kontrkandydata (w tym czasie owa straszna TVN Andrzeja Dudę pokazywała).
Jeśli premier naprawdę martwi się o cenzurę w mediach to miał sześć lat na to, żeby zrobić z TVP BBC. Niestety, jak mówią złośliwi, wyszło raczej Russia Today
Ba, mógłby być też zaskoczony, jak to możliwe, że PiS nie zdobył poparcia w wyborach z 15 października na poziomie północnokoreańskiej Partii Pracy. Bo przecież powinien skoro – biorąc za dobrą monetę przekaz TVP – pozostałe partie nie prowadziły w zasadzie kampanii wyborczej, podczas gdy wiece wyborcze PiS były przerywane niemal wyłącznie blokami reklamowymi. A kiedy już na ekranie TVP pojawiał się Donald Tusk, to mówił „für Deutschland” i ściskał się z Władimirem Putinem, czyli, na logikę, jego PO powinna osiągnąć poparcie na poziomu błędu statystycznego. Gdyby tylko rzeczywistość chciała się dopasować się do obrazu TVP świat byłby dla premiera Morawieckiego z pewnością piękniejszy, a jego trzeci rząd byłby rządem na 14 lat, a nie 14 dni.
Mateusz Morawiecki widzi belkę w oku TVN, a nie widzi tartaku w oku TVP
Cały problem polega na tym, że przekaz TVP ma dość luźny i selektywny związek z rzeczywistością. I jeżeli premier naprawdę martwi się o cenzurę w mediach, to miał sześć lat na to, żeby zrobić z TVP BBC. Niestety, jak mówią złośliwi, wyszło raczej Russia Today. Nawet jeśli TVN nie wyemitował materiału o przepisach wiatrakowych w taki sposób, jaki usatysfakcjonowałby premiera, to jednak widz TVN o sprawie usłyszał wielokrotnie i o niej wie. A premier, dostrzegając drzazgę w oku TVN, nie widzi całego tartaku w oku TVP.