Jacek Nizinkiewicz: Czy wybory z 15 października będą ostatnimi wolnymi wyborami w Polsce?

Jarosław Kaczyński dotrzymał słowa i po przejęciu władzy wymienił elity, co widać w TVP czy służbach mundurowych. Jeśli PiS wygra wybory, będzie Budapeszt w Warszawie.

Publikacja: 12.10.2023 14:40

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Wysoce prawdopodobne, że 15 października wybory parlamentarne wygra PiS. Bardzo też możliwe, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie będzie miała większości potrzebnej do rządzenia, nawet z Konfederacją. Jest więc możliwe, że prezydent będzie musiał rozpisać nowe wybory i wiosną znowu spotkamy się przy urnach. Wtedy rzekomo PiS przegra wybory - i to z kretesem - bo partia, której nie udało się stworzyć rządu nie dostanie kolejny raz wotum zaufania od społeczeństwa. Może tak być, ale PiS nie tylko wciąż gra o najwyższą stawkę, ma też biegłość w przekupywaniu i zastraszaniu ludzi, żeby przeszli na ich stronę. Dowodów jest multum.

Politycy opozycji będą przechodzić na stronę PiS? To już się zdarzało

Monika Pawłowska z Lewicy, która chodziła na czarne protesty i była za liberalizacją prawa aborcyjnego jest dzisiaj bardziej pisowska od samego prezesa. Podobnie jak Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej. Poseł Arkadiusz Czartoryski mówił o zastraszaniu w PiS i odszedł z partii, po czym wrócił, CBA nagle przestało się nim interesować, a nawet sam prezes go publicznie przepraszał.

Czytaj więcej

Najnowszy sondaż: PiS prowadzi, KO zyskuje najwięcej

Skrajanym przypadkiem przeciągnięcia na stronę władzy jest Paweł Kukiz, który PiS porównywał do PZPR, Kaczyńskiego do Gomułki i zapierał się, że nigdy z PiS nie pójdzie, a dzisiaj jest opolską jedynką partii w wyborach.

Takich przypadków jest dużo więcej. PiS potrafi przeciągać na swoją stronę, jak nie prośbą, to groźbą. Pojawiają się jednak głosy, że brakujących do większości posłów, PiS nie przekupi i nie zastraszy. Tylko, że ich wcale nie trzeba na zawsze zapisywać do PiS. Wystarczy kilkunastu lub kilkudziesięciu posłom złożyć "propozycje nie do odrzucenia przy głosowaniu nad prawem wyborczym". Po to Kaczyński ma m.in. Kukiza, żeby zmienić pod siebie ordynację wyborczą i prawo wyborcze.

Czy PiS wprowadzi w Polsce węgierski wzorzec demokracji?

Na Węgrzech nie trzeba fałszować wyborów, żeby opozycja, nawet zjednoczona, nie miała szans przejąć władzy. Wystarczyło zmienić prawo wyborcze. Obecnie jest tak skonstruowane, że Orban wygrywa wybory, a opozycja nie ma szans przejąć władzy. Na Węgrzech nie ma dyktatury, a większość społeczeństwa jest zadowolona. Dlaczego? Bo jest syta i niedoinformowana. Media publiczne przejęli rządzący, którzy zapewnili sobie monopol informacyjny. Wolne media zostały odcięte od reklam państwowych oraz wielkiego biznesu, który, żeby mógł na Węgrzech funkcjonować, musi układać się z władzą. Część niezależnych mediów została doprowadzona na skraj bankructwa i redakcje zostały sprzedane przedsiębiorcom bliskim Orbanowi. Media w pełni wolne i niezależne nie mają siły przebicia i nie docierają do wszystkich, w przeciwieństwie do największych mediów na Węgrzech, zależnych od władzy. Nie ma już  masowych protestów, bo społeczeństwo jest spokojne dzięki licznym programom socjalnym. Społeczeństwo obywatelskie jest słabe, w przeciwieństwie do oligarchii.

Czytaj więcej

Grzegorz Schetyna: W 2019 r. PiS miał 45 proc., dziś ma 35 proc. Dwa powody

- Węgierska opozycja ma bardzo złe warunki do funkcjonowania. Bardzo trudno jest się przebić w mediach. Jeśli chodzi o telewizję publiczna - to jest to właściwie niemożliwe. Opozycyjne gazety walczą o przetrwanie. Nie tylko nie pojawiają się ogłoszenia rządowe, ale również prywatni reklamodawcy obawiają się tam umieszczać swoje ogłoszenia - mówił przed laty „Rzeczpospolitej” József Debreczeni, węgierski publicysta, były osobisty doradca Victora Orbána, przestrzegając Polskę przed węgierską ścieżką. Mając prezydenta, Trybunał Konstytucyjny i wojsko po swojej stronie, PiS będzie mógł trwać u władzy, jeśli znowu wygra wybory. Tym bardziej, że partia w sondażach zwykle była w przeszłości niedoszacowana.

To ostatnie wybory, które PiS może przegrać

Jarosław Kaczyński dotrzymał obietnicy, że "Polska będzie jak Turcja"

Jarosław Kaczyński mówił w 2014 roku, że „Polska będzie jak Turcja, najpierw zmiana władzy, później zmiana elit”. Prezes słowa dotrzymał, co widać choćby w TVP, spółkach skarbu państwa, służbach mundurowych, prokuraturze i sądach. Mówił też, że w Polsce będzie Budapeszt. I jeśli część wyborców, spoza twardego elektoratu posłucha Beaty Szydło, która przekonuje: „Co ci szkodzi? Człowieku, to tylko cztery lata, więc na te cztery lata spróbuj. Spróbuj, zamknij oczy tutaj, zaciśnij zęby, jak nie możesz i zagłosuj na PiS”, to mogą to być ostatnie wolne wybory w Polsce. I to nie będą tylko cztery lata. System będzie zabetonowany, jak na Węgrzech. To ostatnie wybory, które PiS może przegrać.

Czytaj więcej

Beata Szydło: Zamknij oczy, zaciśnij zęby i zagłosuj na PiS. Co ci szkodzi?

Wysoce prawdopodobne, że 15 października wybory parlamentarne wygra PiS. Bardzo też możliwe, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie będzie miała większości potrzebnej do rządzenia, nawet z Konfederacją. Jest więc możliwe, że prezydent będzie musiał rozpisać nowe wybory i wiosną znowu spotkamy się przy urnach. Wtedy rzekomo PiS przegra wybory - i to z kretesem - bo partia, której nie udało się stworzyć rządu nie dostanie kolejny raz wotum zaufania od społeczeństwa. Może tak być, ale PiS nie tylko wciąż gra o najwyższą stawkę, ma też biegłość w przekupywaniu i zastraszaniu ludzi, żeby przeszli na ich stronę. Dowodów jest multum.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Paweł Łepkowski: Dlaczego J.D. Vance nie chce pomagać Ukrainie, ale Izraelowi – jak najbardziej?
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Komentarze
Aleksandra Ptak-Iglewska: Uber traci kierowców. Dlaczego dla pasażera to może być dobra wiadomość?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Wojna o ambasadorów szkodzi wszystkim
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Grecka tragedia Joe Bidena. Tej walki nie może wygrać
Komentarze
Bogusław Chrabota: Krok do przodu w sprawie big techów