Szefem najważniejszej sportowej drużyny w kraju zostaje człowiek, który wyjaśniał kiedyś, że „trener jest trochę jak dziwka”, porównywał klub do domu publicznego i pytał dziennikarkę: „Jak pani może nie wiedzieć, co od głaskania staje?”. Zdarzyło mu się przynieść na konferencję prasową doniczkę. Innym razem udawał, że przegania duchy. Po jednym z meczów, gdy poczuł się skrzywdzony decyzjami sędziego, zapowiedział nawet: „Co mi zostało? Pojadę do domu i sobie whisky pierd…”.
Cezaremu Kuleszy będzie po drodze z Michałem Probierzem?
Może ta ostatnia wypowiedź jest kluczem do Kuleszy, skoro prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) kilkanaście dni temu wykładał na antenie RMF FM, że są sytuacje, w których nie pić nie wypada i jeśli ktoś zaprosi, „to co, siedzicie tak bez niczego”? Będzie mu zapewne z Probierzem po drodze nie tylko ze względu na wspólnotę języka, który był barierą w relacjach z Fernando Santosem.
Czytaj więcej
Polacy wygrywają w siatkówkę, bo choć kumulacja wybitnych osobowości mogłaby doprowadzić w szatni do erupcji, to oni są jak palce jednej pięści - w...
Kandydatury były podobno dwie. Marek Papszun, który przez siedem lat zbudował z właścicielem Michałem Świerczewskim potęgę Rakowa Częstochowa, byłyby wyborem popularnym i bezpiecznym, może wręcz zagraniem pod publiczkę. Wskazał go lud - kibice, większość ekspertów - i choć jako trener sprawdził się tak naprawdę tylko w jednym wielkim projekcie, to dla Kuleszy byłby gwarancją spokojnych miesięcy. Prezes jednak nigdy nie tańczył tak, jak mu grają, chyba, że było to disco polo.
Czytaj więcej
PZPN ogłosił, że nowym selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski został Michał Probierz, który zastąpił zwolnionego Portugalczyka Fernando San...
Wybór nowego selekcjonera: Cezary Kulesza znów urządził maskaradę
Ponownie przekonaliśmy się, że z mylenia tropów dziennikarzom Kulesza chętnie zrobiłby dyscyplinę olimpijską. Urządził maskaradę i zapowiedział prezentację nowego selekcjonera podczas konferencji prasowej w samo południe, aby ostatecznie ogłosić jego nazwisko cztery godziny wcześniej na Twitterze. - To wybór najlepszy z możliwych - przeczytaliśmy o ósmej rano. Osoba prowadząca konto prezesa mogłaby również napisać: "Dlaczego Michał Probierz? Bo tak." Nie zmieniłoby to wartości przekazu.
Selekcjonerem znów zostaje człowiek, który dał się poznać jako trener od piłki archaicznej, adwokat polskiej myśli szkoleniowej
Doświadczenie to na pewno atut Probierza - tego odmówić mu nie można. Jako piłkarz był przecież solidnym ligowcem, trenował kilkanaście klubów - niektóre z sukcesami - przez rok był selekcjonerem reprezentacji młodzieżowej. Dał się jednocześnie poznać jako adwokat polskiej myśli szkoleniowej, kolejne wcielenie Czesława Michniewicza. Fernando Santos miał być podobno trenerem, który zadba o przyszłość oraz styl. Teraz znów selekcjonerem zostaje pragmatyk. Trudno będzie przy meczach jego drużyny siedzieć bez niczego.