Nie chodzi tylko o to, jak gra, ale także o to, jak się zachowuje i co mówi. Choć napisano to już tysiąc razy, warto powtórzyć: Iga Świątek jest dziś globalnie, obok Roberta Lewandowskiego, najbardziej znaną polską twarzą, bo taką rozpoznawalność daje gwiazdorski status w tenisie i piłce nożnej.

Wielki billboard z podobizną Polki w reklamowym centrum świata, czyli na nowojorskim Times Square, jest tego najlepszym dowodem. Dlatego tak ważna jest ta flaga Ukrainy na czapce, stosunek do kibiców, mądre słowa i uśmiech podczas konferencji prasowych. Sukces na korcie to sława i pieniądze, ale na szacunek (nie tylko sportowy) i sympatię trzeba zapracować także poza nim, i Iga robi to bardzo dobrze.

Czytaj więcej

1GA Świątek mistrzynią US Open 2022

Sportowo zwycięstwo w US Open jest tak samo ważne, jak ten pamiętny wygrany finał Roland Garros sprzed dwóch lat, bo kończy czas, gdy stawiano pytanie, kto sięgnie po władzę leżącą na ulicy po abdykacji Australijki Ashleigh Barty. W ubiegłym roku nie tylko żadna zawodniczka nie wygrała dwóch turniejów wielkoszlemowych, ale nawet żadnej nie było w dwóch finałach. W tym roku Iga triumfowała dwukrotnie.

I dlatego tenisowi eksperci są zgodni: Polka wygra jeszcze niejeden turniej wielkoszlemowy, bo oprócz walorów czysto tenisowych ma atut w sporcie bezcenny – gra najlepiej, gdy to jest najtrudniejsze i najbardziej potrzebne. W dziesięciu finałach nie tylko nie przegrała, ale nawet nie oddała rywalkom ani jednego seta. Aż trudno uwierzyć w tę przemianę, gdy pamięta się roztrzęsioną Igę z ubiegłorocznego finałowego turnieju Masters w Guadalajarze.

Być może najistotniejszym wnioskiem po US Open są słowa Igi, że już nie panikuje, gdy coś idzie nie tak, bo wie, że może zwyciężać nawet wówczas, gdy nie gra perfekcyjnie. Taka wiara jest najlepszą gwarancją sukcesu, czeka nas więc zapewne kilka pięknych lat z Igą, o ile poradzi sobie ze skutkami rosnącej sławy lepiej niż Japonka Naomi Osaka czy ubiegłoroczna zwyciężczyni US Open Brytyjka Emma Raducanu.

Kto podbija Nowy Jork ma u stóp cały świat. 21 - letnia Iga z Raszyna właśnie to zrobiła.

To podróż, na którą trzeba być dobrze uzbrojonym i mieć mądrą grupę wsparcia. I nie są to wcale uwagi spóźnione, bo choć drugi triumf w Paryżu i seria wiosennych zwycięstw miały dla statusu Igi ogromne znaczenie, to dopiero wygrany finał US Open sprawia, że staje się gwiazdą także w Ameryce, czyli tam, gdzie bije marketingowe serce tenisa.

Oczywiście mamy prawo zadać pytanie, czy sukces Igi spowoduje, że droga ewentualnych przyszłych polskich mistrzów rakiety do tenisowej czołówki będzie łatwiejsza. Niestety, nie ma w tej sprawie pocieszającej odpowiedzi. Takie same pytania padały, gdy sukcesy przez lata odnosiła Agnieszka Radwańska, gdy był ten pamiętny „polski Wimbledon” w roku 2013 z ćwierćfinałowym pojedynkiem Łukasza Kubota z Jerzym Janowiczem, z półfinałem Radwańskiej. Od tamtej pory niewiele się zmieniło.

Prywatnego sponsora strategicznego, jakim był kiedyś twórca Prokom Teamu Ryszard Krauze, nie ma, nadzieje związane z budową kompleksu tenisowego w Kozerkach pod Warszawą – miał być centrum szkoleniowym dla najzdolniejszej młodzieży – mogą zostać utopione w finansowych problemach jego budowniczych.

W tej sytuacji pozostaje nam cieszyć się ze zwycięstwa Igi, pamiętając o tym, co od dawna wiadomo w każdej dziedzinie: kto podbija Nowy Jork, ma u stóp cały świat. 21-latka z Raszyna właśnie to zrobiła.