Czytaj więcej
Przed wyborami w 2015 roku politycy PiS zapowiadali stworzenie superprodukcji o historii Polski. Zrealizować ten plan zamierza Polska Fundacja Naro...
Mówimy o fundacji dysponującej darowiznami rządowych spółek, której legalność powołania i praworządność działania podważa opozycja. Która w czasie największego natężenia walki o sądy finansowała rządową kampanię billboardową. W sprawie której NIK złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, gdy w terminie nie ujawniła dokumentów do kontroli.
Oczywiście produkcja filmu, który rzuci świat na kolana, to inna parafia, ale i w tej kwestii fundacja ma osiągnięcia: opłacanie amerykańskiej firmy PR-owej White House Writers Group za stworzenie kont promujących nasz kraj w mediach społecznościowych – takich, które nie miały żadnego znaczenia. I za spotkania, których agencja wcale nie organizowała. Są więc poważne podstawy, by mieć obawy, że fundacja pracuje nad filmem, który nie powstanie. I dzieje się to już od 2016 r. Niestety, za to nie przyznają Oscara.
Czytaj więcej
Fundacja sponsorowana przez państwowe spółki pracuje nad superprodukcją. Ma opowiadać o legendarnym filmowcu, a zarazem pilocie Wojska Polskiego.
W Ameryce pełno jest agencji i bezrobotnych twórców, którzy obiecają PFN wszystko, byle tylko zapełnić sobie kieszeń. Oni nie zdecydują się „na dziadowskie oszczędności”, bo tak jak peerelowskiemu Ryszardowi Ochódzkiemu z „Misia” Barei – im się to po prostu nie opłaca.
Kiedy rząd PiS przejmował państwo, dysponował wykwalifikowanymi specjalistami od robienia Polsce PR w świecie sztuki, jak Paweł Potoroczyn w Instytucie Adama Mickiewicza i Michał Merczyński w Narodowym Instytucie Audiowizualnym. Oni i ich zespoły realizowali skomplikowane projekty z najbardziej prestiżowymi instytucjami na świecie. Zasada była prosta: zagraniczne instytucje w porozumieniu z polskimi partnerami podpowiadały tematy, które mają szanse na ich rynkach.
PiS wolało jednak obsadzić rządowe stanowiska „swoimi”. „Samych swoich” w Ameryce już oglądaliśmy, powstanie więc może kiedyś dokument o marnowaniu publicznych pieniędzy i czasu. Choć chciałbym się mylić.