Łamanie prawa – to jedno; czy zresztą do niego w janowskiej stadninie doszło i w jakim stopniu, wykaże śledztwo. Nie można wykluczyć, że zwierzęta przed znakowaniem rozgrzanym żelazem znieczulano, co wydaje się w takiej sprawie dochowaniem minimalnych standardów humanitaryzmu.
Ale nie o kwestie prawne tutaj chodzi. Raczej o umiejętność wczytania się w ducha epoki, w której żyjemy. A to zupełnie inne czasy niż te, które znamy z kręconych jeszcze przed półwiekiem westernów. Dziś hodowcy zwierząt korzystają z wszystkiego, co przynosi z sobą postęp, technologia, a także – może przede wszystkim – nowa etyka w relacjach ze zwierzętami. Już wiemy, że one odczuwają jak my, że kierują się uczuciami, a ich emocje nie są słabsze od naszych. Powtarzają nam to co dzień eksperci od nowych dziedzin, psychologii zwierząt czy behawioryzmu.