Bo dziś wiemy już, że przynajmniej do sierpnia, a więc przez najbliższe cztery miesiące wszyscy w PO będą zajmowali się wyłącznie sobą. Obietnica rzecznika rządu, że partia wreszcie zajmie się Polską a nie samą sobą, pozostaje niezrealizowana. Zamiast walką z bezrobociem, porządkowaniem sytuacji w rządzie, którą wywołała część nieudolnych ministrów, premier będzie zajęty partią.
Oczywiście można powiedzieć, że krótsze wybory to krótszy okres zajmowania się sobą, ale to nie prawda. Bo wybory wcale się nie skończą, gdyż od października statutowo ruszają wybory w kołach, okręgach a potem regionach. Wybranych musi zostać mnóstwo ciał statutowych – sądy partyjne, komisje itp. A krótsza kampania wyborcza zamiast ocalić jedność w partii, tylko zbrutalizuje wewnętrzną walkę w Platformie.