Na usta ciśnie się wiele pytań do Holendrów, a zwłaszcza ich polityków, którzy – przynajmniej na razie – powstrzymali poważne sankcje wobec Rosji, odpowiedzialnej za zestrzelenie boeinga nad kontrolowaną przez separatystów wschodnią Ukrainą. Bo to od nich, jako najbardziej poszkodowanych, inne państwa UE oczekiwały na wtorkowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych sygnału w sprawie tego, jak zareagować na agresję Rosji, która doprowadziła do tej tragedii.
Jak to możliwe, że w obronie parady gejów Holandia angażuje się politycznie w innych krajach, a po zabiciu niemal 200 jej obywateli nie chce łączyć tego mordu ze stosunkami politycznymi z Rosją?