Troska polityków rządzącej w Berlinie partii o interesy Moskwy i komfort psychiczny władców Kremla przebijała, przebija i, niestety, raczej będzie nadal przebijać z ich wypowiedzi. Podobne hasła usłyszeliśmy i w niedzielnym wywiadzie kanclerz Angeli Merkel dla niemieckiej telewizji publicznej.
Ale nie jest to cała prawda o stosunku szefowej niemieckiego rządu do Rosji. Bo ten ewoluował pod wpływem wojny wywołanej ?i podsycanej przez Moskwę na Ukrainie w kierunku daleko posuniętej nieufności i – przynajmniej formalnej ?– niezgody na łamanie przez Władimira Putina prawa międzynarodowego. Skutek jest taki, że Merkel z równym zaangażowaniem wspiera integralność terytorialną Ukrainy i dba o przyszłość strategicznych stosunków ?z Rosją.