Poziom moralny nie pozostawia żadnego pola do manewru. Piąte przykazanie Dekalogu mówi wprost: „Nie zabijaj". Powinni stosować się do niego nie tylko chrześcijanie, ale także niewierzący, bo zakaz zabijania drugiego człowieka należy do dość wąskiej grupy ogólnoludzkich zasad etycznych.

Inaczej rzecz ma się na poziomie politycznym, gdzie aby przetrwać, trzeba zawierać różne – często niewygodne – kompromisy. Kompromis taki – dziś niektórzy określają go mianem „umowy społecznej" – zawarto w roku 1993 właśnie w sprawie aborcji. Nazywając rzecz po imieniu: w sprawie zabicia nienarodzonego jeszcze człowieka. Aborcja została prawnie zakazana, ale dopuszczono trzy, obowiązujące do dziś, wyjątki.

Przepisy tamtej ustawy – jak twierdzą niektórzy – zaakceptował nawet Kościół. Nic bardziej mylnego. Nikt bowiem nie zniósł piątego przykazania, nikt nie skasował Katechizmu. Można powiedzieć, że Kościół podszedł wówczas do tego tematu racjonalnie. W trudnej i skomplikowanej sytuacji politycznej udało się uzyskać – chyba maksymalną w tamtych warunkach – ochronę życia poczętego, której przez cały okres PRL nie było.

Dziś partia rządząca znalazła się pod ścianą. Jej politycy odwołują się na każdym kroku do nauczania Kościoła. Obecny projekt zakłada pełną ochronę życia poczętego, a PiS dysponuje większością, która może niemal wszystko. Tyle że rząd ma zbyt wiele otwartych frontów (chociażby spór o Trybunał Konstytucyjny), żeby teraz rozgrzebywać sprawę aborcji, bo ta zapewne społeczeństwo podzieli.

Wyjściem z sytuacji wydaje się odwołanie do zasady sformułowanej przez papieża Franciszka w adhortacji „Evangelii gaudium". Wśród czterech zasad, którymi powinniśmy kierować się w życiu społeczno-politycznym, znalazła się tam też taka: „rzeczywistość jest ważniejsza od idei". Wartościową ideą jest wprowadzenie pełnej ochrony życia, ale trzeba się liczyć z realiami. Nie idzie tu nawet o protesty zwolenników prawa do aborcji, ale o to, że w kwestii projektu zaostrzającego przepisy podzieliły się same środowiska pro life, a i biskupi – choć za ochroną życia się opowiadają i zachęcają do jej wprowadzenia – jednak krytycznym okiem patrzą na sankcje karne grożące kobiecie, która usunie ciążę.

Projekt ustawy w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych trafi do pracy w komisjach. Pozostaje mieć nadzieję, że zwycięży w niej racjonalne podejście. A jeśli ostatecznie z obowiązujących dziś przepisów zniknie choć jedna przesłanka zezwalająca na dokonanie aborcji, to i tak będzie to duży krok w kierunku całkowitej ochrony.

>A4