To mogłaby być niezła turystyczna atrakcja, gdyby rzeczywiście turyści byli. W miejscu, gdzie Ren przepływa przez Bonn, z wody wynurzyła się amunicja i granaty z drugiej wojny światowej, tak niski jest stan wód. To pozostałości po walkach w obronie tzw. Linii Zygfryda, która wiosną 1945 roku miała stanowić obronę Niemiec przed natarciem aliantów.

Jednak statki wycieczkowe, którymi co roku przybywały do dawnej stolicy RFN dziesiątki tysięcy zwiedzających, nie mogą już się poruszać: brakuje wody. W miasteczku Kaub nieco powyżej Bonn wskaźnik pokazuje najniższy poziom wszech czasów: poniżej 30 cm. Odpowiada to w tym miejscu 1,6 metra głębokości rzeki, za mało dla większości jednostek.

Czytaj więcej

Susza w Anglii, pożary we Francji. Podziękowanie dla polskich strażaków

Zejście z pokładu

– Ruch barek towarowych jeszcze się odbywa, ale w znacznie mniejszej skali – mówi Reutersowi Florian Krekel, rzecznik niemieckiej żeglugi śródlądowej. Jego zdaniem do tej pory tą kluczową arterią wodną przemieszczały się jednostki mogące udźwignąć 2,2 tys. ton ładunków. Teraz dopuszcza się maksymalnie 600 ton.

Oba brzegi Renu są usiane zakładami przemysłu ciężkiego, w tym przedsiębiorstwami chemicznymi i elektrowniami węglowymi. Część z nich już musiała zwolnić lub nawet całkowicie wstrzymać pracę, bo albo nie jest w stanie sprowadzić surowca, albo wysłać gotowych towarów. Ograniczona sieć kolejowa i transport drogowy nie są w stanie przejąć zadania, które od lat spoczywało na barkach Renu.

Kataklizm spowodowały brak opadów i wyjątkowo wysokie temperatury, które od wielu miesięcy nawiedzają Niemcy. Ale to też problem całej Europy Zachodniej. Zdaniem Brukseli aż dwie trzecie terytorium Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii jest dotkniętych suszą i z każdym dniem ten obszar się powiększa. Loara, podobnie jak Ren dla Niemiec emblematyczna rzeka Francji, na niektórych odcinkach w ogóle wyschła (akwen w większości nie jest regulowany). Na Dunaju co prawda wciąż kursują statki wycieczkowe, jednak w wielu miejscach pasażerowie są proszeni o zejście z pokładu i przejechanie fragmentu trasy autobusami. Władze brytyjskie sygnalizują z kolei, że Tamiza w swoim początkowym fragmencie skróciła się o niemal 10 km. W zastraszającym tempie wysycha też Pad, podobnie jak najpiękniejsze jeziora północnych Włoch, w tym Garda.

Tragedia Renu zbiegła się z załamaniem niemieckiej gospodarki spowodowanym odcięciem przez Kreml dostaw gazu, w szczególności przez Nord Stream 1. Z powodu suszy ceny energii poszły jeszcze bardziej w górę, bo część siłowni, nie otrzymuje surowca i musiała wstrzymać pracę. Nad samym Renem taka jest przypadłość dwóch elektrowni węglowych.

To nie będzie wydarzenie jednorazowe – ostrzegają meteorolodzy. Ostatni raz Nadrenia przeżywała poważną suszę w 2018 r. Teraz jednak taka klęska może się powtarzać co roku. Niektóre koncerny już próbują się dostosować do nowych warunków poprzez poważne inwestycje. Chemiczny gigant BASF zamówił na przykład specjalną barkę zdolną do poruszania się nawet, jeśli poziom wód we wspomnianej miejscowości Kaub spadnie do 1,6 m. Jednostka byłaby zdolna do przewożenia 650 ton ładunków. Nie jest jednak jasne, co się stanie, jeśli poziom wód na Renie spadnie bardziej.

Rok po powodzi

Zaledwie rok temu, w lipcu 2021 r., Niemcy w tym Nadrenię nawiedziły rekordowe powodzie. Munich Re, jedna z największych firm zajmująca się wystawianiem polis dla ubezpieczycieli, oceniła na 280 mld euro spowodowane wówczas w Republice Federalnej straty. W ciągu nieraz kilku godzin zwykle ospałe rzeczki zamieniły się wtedy w groźne akweny. Jednak paradoksalnie obecna susza jest częścią tego samego zjawiska: zmian klimatycznych powodujących gwałtowne zjawiska pogodowe. Efekt cieplarniany przyczynia się do wyjątkowej niestabilności pogody. Dodatkowo zimą spadający śnieg może w niezwykle krótkim czasie stopnieć wywołując groźne powodzie. Na razie Niemcy i szerzej zachodnią Europę omija natomiast inne zjawisko wywołane zmianą klimatu: niszczycielskie huragany. Stały się one regularną przypadłością Ameryki.