Najbogatszy człowiek Japonii, prezes Uniqlo Tadashi Yanai, po latach milczenia postanowił wreszcie wypowiedzieć się otwarcie na temat „nieetycznej bawełny” pochodzącej z chińskiej prowincji Sinciang. Japońska marka odzieżowa, która w tym roku otworzyła swój pierwszy sklep w Polsce, latami unikała wypowiadania się w kwestii wykorzystywania materiałów produkowanych przez Ujgurów, najprawdopodobniej w obawie przed rozgniewaniem Chin. Państwo Środka nie tylko stanowi dla firmy kluczowy rynek zbytu, ale też jest dla niej ważnym centrum produkcyjnym.
Uniqlo: Nie wykorzystujemy bawełny pochodzącej z niewolniczej pracy Ujgurów
Tym razem jednak szef Uniqlo zdecydował się przerwać milczenie i w rozmowie z BBC w Tokio zapewnił, że firma nie używa bawełny z Sinciang do produkcji swojej odzieży. Jak wyjaśnił, marka chce być bardziej przejrzysta w kwestii pochodzenia i sposobu produkcji odzieży, stąd postanowiła rozwiać te międzynarodowe wątpliwości.
Czytaj więcej
Uniqlo, japońska marka odzieżowa, która w ostatnich latach podbiła świat, doczekała się bratniej młodszej siostry. W ten sposób Japończycy chcą zaw...
W dalszym ciągu jednak Yanai był powściągliwy w tej materii i po krótkim zapewnieniu zmienił temat słowami: „Właściwie, za bardzo wejdę w politykę, jeśli powiem coś więcej, więc zatrzymajmy się na tym”.
Mimo to widać wyraźną zmianę w polityce firmy, jako że dotychczas prezes Uniqlo jak ognia unikał odpowiedzi na to pytanie, twierdząc, że chce „pozostać neutralny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami”. Dzięki temu marka cieszyła się dużą popularnością wśród chińskich klientów, którzy zaczęli bojkotować zachodnie marki przeciwne niewolniczej pracy Ujgurów.
Kolejne marki rezygnują z bawełny z prowincji Sinciang. Chiny są wściekłe
Doniesienia na temat drastycznego łamania praw człowieka w prowincji Sinciang wstrząsnęły rynkiem mody w 2019 roku, kiedy dzienniki „New York Times” i „Washington Post” pisały o „obozach reedukacyjnych”, w których przetrzymywani są Ujgurzy (muzułmańska mniejszość pochodzenia tureckiego), torturach i przymusowej pracy w przemyśle bawełnianym. Wielokrotnie w tej sprawie apelowały również Amnesty International i Human Rights Watch.
To spowodowało rosnącą presję na europejskich i amerykańskich producentów. Do światowych marek, które oficjalnie zadeklarowały, że nie korzystają z bawełny z tego regionu, należą między innymi H&M, Nike, Burberry, Esprit czy Adidas. Firmy te ściągnęły na siebie gniew chińskich władz i konsumentów, przez co w ostatnim czasie nie radzą sobie najlepiej na tamtejszym rynku. Teraz do „czarnej listy” w Państwie Środka dołączyć może także Uniqlo.