Francuzi zaprzeczają: Nasze firmy nie wracają na rosyjski rynek

Informacja mogła wydawać się rosyjskim spamem, ale została potwierdzona przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu Rosji. Luksusowe marki francuskie Lancome, Redken, Yves Saint Laurent, Helena Rubinstein, Valentino, Giorgio Armani oraz Kerastase jakoby miały wznowić dostawy i sprzedaż w tym kraju.

Publikacja: 08.11.2022 12:03

Francuzi zaprzeczają: Nasze firmy nie wracają na rosyjski rynek

Foto: AFP

I okazała się spamem. W oświadczeniu Grupa L'Oréal informuje, że informacje, jakie pojawiły się w rosyjskich mediach o powrocie produktów firmy na rynek rosyjski są nieprawdziwe. „W odniesieniu do fałszywych informacji krążących w ostatnich dniach w rosyjskich mediach, dotyczących spekulacji, że marki grupy L'Oréal będą ponownie importowane do Rosji, Grupa L'Oréal informuje, że jej stanowisko NIE uległo zmianie. L'Oréal ściśle przestrzega sankcji nałożonych przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Oprócz czasowego zamknięcia wszystkich własnych sklepów, bezpośrednio obsługiwanych stoisk w centrach handlowych, a także sklepów e-commerce z własnymi markami oraz zawieszenia wszystkich inwestycji przemysłowych i w media krajowe, L'Oréal zaprzestał sprzedaży większości swoich marek w Rosji i sprzedaje tylko produkty higieniczne do codziennego użytku” - czytamy w oświadczeniu przysłanym „Rzeczpospolitej”.

Czytaj więcej

Zysk ważniejszy niż wizerunek. Francuski luksus wraca do Rosji

Jak pisaliśmy nie tylko L'Oréal, ale większość francuskich firm produkujących dobra luksusowe zawiesiła sprzedaż w maju 2022, czyli ponad 2 miesiące po inwazji na Ukrainę, mimo że Unia Europejska nie obłożyła sankcjami dostaw dóbr luksusowych.

Również francuski LVMH, do którego należą Christian Dior, Givenchy oraz Bulgari zamknął na początku maja wszystkie 124 rosyjskie butiki. Podobnie zrobiły Hermes i Swiss Cartier. Kering, właściciel marek Gucci i Yves Saint Laurent, zamknęły 2 butiki, tłumacząc to „wyjątkowo trudną sytuacją w Europie”. Zdarzały się także inne przypadki dowodów solidarności z Ukrainą, jak chociażby decyzja Giorgio Armaniego, który polecił, by pokaz jego najnowszej kolekcji podczas Paris Fashion Week odbył się w kompletnej ciszy. - Chcę, żeby widzowie wiedzieli, że jednak coś się dzieje - mówił Armani. Teraz jego marka wraca do Rosji. Tak, jakby „coś” już przestało się dziać.

W maju tego roku resort przemysłu i handlu (Minpromtorg) stworzył listę 50 grup towarów, które na rynku były niedostępne i Rosjanie mogli sprowadzać do kraju w tzw. imporcie równoległym. Z tym, że powracające obecnie marki zostały włączone do równoległej listy dopiero w sierpniu tego roku, a cała lista obowiązywała do końca 2023 roku.

Czytaj więcej

Amerykanie unikają luksusu. Brytyjczycy boją się o święta

Teraz jednak ten import miałby zostać wstrzymany, ponieważ jakoby planowano regularne dostawy z Francji. - Nowe regulacje zaczną obowiązywać za trzy miesiące, tak aby korzystający z dobrodziejstw importu równoległego mogli spokojnie zakończyć działalność - mówił rzecznik Minpromtorgu w rozmowie z agencją TASS. Francuzi zapewniają, że nie jest to prawda.

Zamknięcie rosyjskiego biznesu nie było dla francuskiej branży luksusowej wielkim poświęceniem, ponieważ jej obroty w tym kraju miały niespełna 2-procentowy udział. Przy dewaluacji rubla ten biznes stał się mniej dochodowy niż w czasach przedwojennych. Przy tym rosyjskie butiki wielkich światowych marek w Rosji spełniały raczej funkcję „okien wystawowych”, niż sklepów, o bogaci Rosjanie zakupy robili raczej zagranicą. Luca Sola, analityk rynków luksusowych w Bernstein Research nie wróży Francuzom teraz wielkich sukcesów. Jego zdaniem społeczeństwo rosyjskie zbiedniało w czasach wojny. - Kto teraz będzie sobie mógł pozwolić w Rosji na dobra luksusowe? Może to być jedynie garstka z tych którzy pozostali w tym kraju - mówi Luca Sola. Jego zdaniem właśnie dlatego Unia Europejska, USA oraz Wielka Brytania nie zdecydowały się na obłożenie sankcjami towarów luksusowych. - Ale może dojść do sytuacji, kiedy sankcje sięgną także luksusu - dodaje.

Czytaj więcej

Luksus nie uniknie problemów?

I okazała się spamem. W oświadczeniu Grupa L'Oréal informuje, że informacje, jakie pojawiły się w rosyjskich mediach o powrocie produktów firmy na rynek rosyjski są nieprawdziwe. „W odniesieniu do fałszywych informacji krążących w ostatnich dniach w rosyjskich mediach, dotyczących spekulacji, że marki grupy L'Oréal będą ponownie importowane do Rosji, Grupa L'Oréal informuje, że jej stanowisko NIE uległo zmianie. L'Oréal ściśle przestrzega sankcji nałożonych przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Oprócz czasowego zamknięcia wszystkich własnych sklepów, bezpośrednio obsługiwanych stoisk w centrach handlowych, a także sklepów e-commerce z własnymi markami oraz zawieszenia wszystkich inwestycji przemysłowych i w media krajowe, L'Oréal zaprzestał sprzedaży większości swoich marek w Rosji i sprzedaje tylko produkty higieniczne do codziennego użytku” - czytamy w oświadczeniu przysłanym „Rzeczpospolitej”.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Handel
Groźba grzywny zaszkodziła akcjom sieci Carrefour
Handel
Leroy Merlin w Rosji schowa się za nową nazwą. Zdumiewające tłumaczenie
Handel
Amerykanom może zabraknąć awokado. Nagle wstrzymano ich import
Handel
Oni wciąż zarabiają w Rosji. „Czarna lista”, a na niej znane koncerny
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Handel
Shein nie ma sobie równych. Idzie przez rynki jak burza
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży