Polacy rzadziej, niż wynosi europejska średnia, chcą redukować wydatki choćby na wakacje – wynika z badania firmy EY, które „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza. Ale w pozostałych kategoriach zazwyczaj to Polacy, częściej niż konsumenci w innych krajach, deklarują plany cięcia wydatków. Co trzeci z nas chce je zwiększyć w przypadku świeżej żywności, zaś 24 proc. chce wydawać więcej na dostawę artykułów spożywczych do domu.

Ogółem zwolennicy zaciskania pasa przeważają, zarówno w Polsce, jak i całej Europie. Najczęściej wymieniane są takie kategorie, jak posiłki z restauracji czy artykuły luksusowe, ale wysoko są również te na alkohol czy tytoń. Branża alkoholowa szykuje się na zmiany: co prawda sprzedaż wódki i piwa spadała od dawna, ale w przypadku wina rosła, widać też było zainteresowanie droższymi kategoriami. Teraz zapewne trzeba się liczyć z trendem odwrotnym.

Czytaj więcej

Ceny dalej galopują. Rosną mocniej niż inflacja podawana przez GUS

Bez boomu w premium

– Na pewno będziemy mieli teraz nieco odmienną sytuację niż podczas pandemii – mówi Joanna Semczuk, dyrektor ds. handlu i logistyki w firmie Henkell Freixenet Polska, sprzedającej takie marki, jak Mionetto Prosecco czy Gin Lubuski. – Działają na nas zupełnie inne bodźce. Konsument będzie dopasowywał decyzje zakupowe do zasobności swojego portfela. Niewątpliwie umocnią się znane, sprawdzone i wiarygodne marki, ale nastąpi weryfikacja. Umocni się trend smart shoppingu – dodaje.

26 proc. ankietowanych w badaniu EY deklaruje, iż chce mniej wydawać na elektronikę, co powoli można już na rynku zaobserwować – nawet w przypadku podstawowych kategorii, jak AGD. Głębsze zmiany w segmencie dóbr trwałych spodziewane są jesienią.

Także w przypadku produktów spożywczych i chemicznych konsumenci chcą zmienić swoje wydatki. 33 proc. Polaków chce więcej wydawać na produkty świeże – deklaruje tak 21 proc. Europejczyków.

Jednak jeśli chodzi o produkty przetworzone w kategoriach mrożonki, przekąski oraz napoje bezalkoholowe i alkoholowe, większy odsetek konsumentów planuje zredukować, a nie zwiększyć swoje wydatki.

Czytaj więcej

Cukru w Europie obfitość, ale nad Wisłą półki puste
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Panika w sklepach

– W obliczu rosnącej inflacji konsumenci w Polsce oraz Europie zachowują się w podobny sposób. W zbliżonych kategoriach przewidują, że będą wydawać więcej, nawet jeżeli ilość kupowanych dóbr nie będzie się zwiększać. Alternatywnie postarają się ograniczyć wydatki, kupując mniej drożejących dóbr, które nie są dobrami pierwszej potrzeby. Różna jest jednak skala tego zjawiska – mówi Grzegorz Przytuła, partner EY-Parthenon, ekspert Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

– W obszarze produktów pierwszej potrzeby przewidywana skala wydatków Polaków będzie wyższa od europejskiej średniej. Bez wątpienia wpływ na to ma inny poziom inflacji w naszym kraju, a także ciągle niższy poziom zarobków – dodaje. Ekspert podkreśla, że należy spodziewać się, że mając świadomość rosnących cen, to właśnie w podstawowych kategoriach konsumenci będą najchętniej szukali zamienników. W innych segmentach, takich jak napoje alkoholowe, wizyty w restauracjach lub sprzęt sportowy, wydatki będą po prostu redukowane.

Czytaj więcej

Polacy robią już zapasy na zimę, bo ceny rosną. Znika nie tylko cukier

W handlu zdecydowanie rośnie znaczenie promocji. Polacy, widząc ceny rosnące w ujęciu rocznym nawet 40 proc., są dużo bardziej skłonni do zachowań typu panika, jak i robienia zakupów na zapas, zwłaszcza jeśli chodzi o podstawowe kategorie i towary z przedłużonym terminem przydatności do spożycia.

– W niektórych sieciach mogą jednak pojawić się chwilowe niedobory różnych towarów, ponieważ inne sieci mogły wcześniej zrobić większe zapasy (chcąc zaoszczędzić na produktach, które najbardziej drożeją), co przełoży się na tymczasowy problem na półkach sklepowych – mówi Krzysztof Łuczak, główny ekonomista Grupy BLIX. – Ale to nic groźnego dla samych konsumentów, o ile nie ulegną panice zakupowej – dodaje.

Sieci obserwują też rosnące zainteresowanie towarami pod markami własnymi, co można było zaobserwować już w 2021 r. Ale w ostatnich miesiącach zjawisko przyspiesza. Ogółem nastawienie konsumentów zmienia się w kierunku zwracania zdecydowanie największej uwagi na ostateczną cenę, kosztem innych parametrów, jak jakość towaru, miejsce produkcji czy jego certyfikaty ekologiczne.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Łukasz Wojciechowski - partner, Dział Audytu, lider Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY

Inflacja dotyka każdy kraj w Europie, choć indywidualne odczucia mieszkańców różnych państw są inne. Wynika to nie tylko z poziomu zamożności, ale też skali wzrostu cen. Polscy konsumenci w ostatnich miesiącach odczuli skutki inflacji i zmian cen szczególnie mocno, a ich przewidywania dotyczące kolejnych tygodni są równie pesymistyczne. Szczególnie widać to w sektorze produktów spożywczych. Idąc do sklepu, nasi rodacy skupiają się na najbardziej niezbędnych produktach, a omijają artykuły, które kiedyś stanowiły standardowy punkt ich listy zakupów, jak napoje alkoholowe, mrożonki lub przekąski.