Firma Lorna Jane zaczęła sprzedawać "anty covidovą" odzież w lipcu 2020 roku.

Pozew został wniesiony przez Australijską Komisję ds. Konkurencji i Konsumentów (ACCC). Firma twierdziła, że dzięki wykorzystaniu "przełomowej technologii o nazwie LJ Shield" ubrania tej marki zapobiegają przenoszeniu wszystkich patogenów, w tym także koronawirusa.

Sąd uznał, że taka reklama jest "wyzyskująca, drapieżna i potencjalnie niebezpieczna". Prezes firmy zapowiedział, że nie będzie wnosić apelacji i przyjmuje wyrok. Twierdzi, że reklamował tak ubrania, ponieważ została wprowadzona w błąd przez własnych dostawców.

Bill Clarkson powiedział BBC, że dostawcy zapewnili go, iż technologia LJ Shield jest sprzedawana także w innych miejscach w Australii a także w USA, Chinach i na Tajwanie. Zapewniali, że jest zarówno antybakteryjna jak i antywirusowa. Clarkson powiedział, że nie miał powodów by im nie wierzyć i był pewien, że dostarcza klientom dobry i potrzebny w czasie pandemii produkt.

Jednak zdaniem sądu dezinformacja na temat rzekomych antywirusowych właściwości ubrań wyszła od założycielki i właścicielki firmy Lorny Jane Clarkson. To właśnie Clarkson autoryzowała i zatwierdzała materiały promocyjne dotyczące LJ Shield. Miała także osobiście złożyć kilka fałszywych oświadczeń w komunikatach prasowych oraz w mediach społecznościowych.

Firma Lorna Jane, która działa od 30 lat, ma sklepy m.in. w Australii, Nowej Zelandii, USA i Singapurze. Sąd zobowiązał firmę do opublikowania zawiadomień korygujących.

W zeszłym tygodniu firma została również ukarana grzywną w wysokości 40 tys. dolarów australijskich przez australijskiego regulatora rynku leków Therapeutic Goods Administration za „rzekomą bezprawną reklamę" w związku z Covid-19.