Zakołysać Węgrami. Unijne państwa zaczynają grać twardo z Viktorem Orbánem

Węgry mogą stracić nawet niewielkie fundusze, które udostępniła im UE. W Brukseli rośnie niechęć do Orbána za blokowanie pomocy finansowej dla Ukrainy.

Publikacja: 30.01.2024 03:00

Instytucje unijne zorientowały się, że z Viktorem Orbánem trzeba grać twardo

Instytucje unijne zorientowały się, że z Viktorem Orbánem trzeba grać twardo

Foto: L.MARIN / AFP

To już nie jest temat tabu. Zastosowanie wobec Węgier artykułu 7 unijnego traktatu z możliwością odebrania prawa głosu w UE czy zawieszenia funduszy dla tego kraju jest po raz pierwszy na poważnie dyskutowane w Brukseli. Instytucje unijne, ale także państwa UE, zorientowały się, że z Viktorem Orbánem trzeba grać twardo. – Do tej pory zawsze groził, ale koniec końców ustępował. Teraz nie przestaje blokować, a jedyny kompromis, który proponuje, to żeby mógł za rok znów zablokować. To jest nie do przyjęcia – mówi nam wysoki rangą dyplomata jednego z państw UE.

Co blokuje Orbán

Blokada dotyczy pakietu 50 mld euro wsparcia finansowego dla podtrzymania funkcjonowania ukraińskiego państwa. UE przelewa miliardy euro od wybuchu wojny, ale teraz chciałaby dać Ukrainie więcej stabilności i przewidywalności i uchwalić z góry 50 mld euro do końca 2027 r.

Komisja Europejska umieściła to w propozycji nowelizacji budżetu UE na lata 2021–2027, która jest konieczna przynajmniej z trzech powodów: wyższa, niż przewidywano, inflacja, wojna w Ukrainie oraz konieczność sfinansowania umów z państwami trzecimi dla powstrzymania rosnącej fali imigrantów do UE. Różne państwa mają różne problemy z tym pakietem, ale gotowe są na kompromis.

Czytaj więcej

Bruksela uderzy w gospodarkę Węgier. Budapeszt blokuje pomoc dla Ukrainy

Orbán tymczasem jako jedyny kompromis proponuje taki pakiet, który co roku trzeba byłoby potwierdzać. Czyli co roku trzeba było się mierzyć z węgierskim wetem, co zaprzecza stojącej za propozycją Brukseli idei stabilności i przewidywalności.

Jeszcze na początku roku negocjatorzy z Brukseli wierzyli, że możliwe jest przekonanie węgierskiego przywódcy. I że jak zawsze ustąpi, bo jest pragmatyczny i nie będzie się izolował. Ale nastroje zmieniły się w ostatnich dniach, bo postawa Orbána na kilka dni przed szczytem UE 1 lutego jest nieprzejednana.

Rośnie też frustracja innych przywódców, którzy mają już dość powtarzających się problemów z Węgrami, w szczególności od agresji Rosji na Ukrainę. Viktor Orbán regularnie blokuje i opóźnia kolejne pakiety sankcji przeciw Rosji oraz kolejne propozycje wsparcia dla Ukrainy.

Najdalej idąca opcja antywęgierska nazywana jest opcją nuklearną – to artykuł 7 unijnego traktatu. Węgry, podobnie zresztą jak Polska, są objęte tą procedurą. Chodziłoby teraz o przeprowadzenie głosowania stwierdzającego, że w kraju tym nastąpiło poważne naruszenie zasad praworządności. Do tego potrzebna jest jednomyślność (bez głosu Węgier oczywiście). Jeśli to się uda, to wtedy wystarczy większość w Radzie do odebrania Węgrom wybranych praw wynikających z traktów unijnych.

Najpoważniejszym byłoby czasowe odebranie prawa głosu, ale można też zawiesić unijne fundusze czy np. odebrać Węgrom prawo do rotacyjnego kierowania UE, które przypada im w drugiej połowie tego roku. Zastosowanie tej opcji wymaga na początek zgody 26 państw UE. Nigdy tego nie rozważano, bo wiadomo było, że Polska tego nie poprze. Jednak po utracie władzy przez PiS w Polsce przywracana jest praworządność i nie tylko nie grożą nam już sankcje, ale wręcz stopniowo odblokowywane są unijne fundusze i może zostać zakończona procedura z artykułu 7. Zatem Polska byłaby za.

Pozostaje pytanie o niektóre inne kraje, w tym np. Słowację, gdzie do władzy doszedł populista Robert Fico przedstawiający się jako nowy sojusznik Orbána. – Na razie pewnie byłoby trudno o jednomyślność. Ale trzeba Orbánowi taką groźbę przedstawić – mówi jeden z dyplomatów.

Czytaj więcej

Węgierski polityk mówi, że jego kraj może brać udział w rozbiorze Ukrainy

Słabe punkty Węgier

Dlaczego jednak węgierski przywódca miałby się przestraszyć, jeśli widziałby, że chwilowo brak jednomyślności w sprawie pójścia dalej z artykułem 7? Chodzi o zakołysanie węgierskim statkiem i wysłanie w świat sygnału, że UE nie stoi już za Węgrami.

To mała gospodarka, która – choć coraz bardziej sympatyzuje z Chinami i nie zerwała relacji z Rosją – zależy od UE i jej pieniędzy. – Są bardziej wystawieni na ryzyka globalne, nie są w strefie euro. A ich sytuacja gospodarcza teraz jest delikatna: wysoka inflacja, wysokie zadłużenie, słaby dostęp do unijnych funduszy – wyjaśnia dyplomata.

Węgry mają wstrzymaną dużą część funduszy UE, teraz rozważa się po cichu, czy nie ogłosić zamiaru zamrożenia kolejnej. Powodów jest mnóstwo, bo Węgry nie wypełniają wielu warunków udostępniania pieniędzy z polityki spójności czy z KPO. Wtedy inwestorzy mogliby się przestraszyć, stopy procentowe jeszcze pójść do góry i Węgry miałyby problemy z refinansowaniem się na rynkach. Mogłoby to też wpłynąć na inwestycje bezpośrednie.

Jak podał „Financial Times”, o sprawie już nie tylko się dyskutuje, co potwierdziliśmy u kilku dyplomatów, ale też Sekretariat Generalny unijnej Rady przygotował krótkie opracowanie o słabych punktach gospodarki węgierskiej do użytku w najwęższym gronie. Analiza potwierdza, że groźba zabrania kolejnych funduszy miałaby dla Węgier poważne konsekwencje.

Gospodarka
Polska rozwija się tak, jakby kryzysów nie było
Gospodarka
prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak: Im starsze społeczeństwo, tym więcej trzeba pieniędzy na zdrowie
Gospodarka
MFW: Polaryzacja światowej gospodarki coraz większa. Polska na dobrym biegunie
Gospodarka
Raport PIE. Co nam dało członkostwo w UE? Gdzie mamy największe zaległości?
Gospodarka
Zagraniczne firmy zaczęły nieco lepiej oceniać Polskę. Stanęliśmy na podium