Inflacja schodzi do doliny, ale czeka ją jeszcze podejście

W marcu, gdy inflacja znajdzie się w dołku, RPP może zdecydować się na cięcie stóp procentowych. Później wzrost cen znów przyspieszy, komplikując politykę pieniężną.

Publikacja: 08.01.2024 03:00

Inflacja schodzi do doliny, ale czeka ją jeszcze podejście

Foto: AdobeStock

Pierwsze w tym roku posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaczyna się już w poniedziałek, a kończy we wtorek. Ankietowani przez „Parkiet” na początku stycznia ekonomiści są jednomyślni w ocenach: RPP postanowi utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Stopa referencyjna NBP będzie nadal wynosiła 5,75 proc., tak jak od października ub.r. Opublikowany w piątek przez GUS wstępny szacunek inflacji w grudniu, choć okazał się sporą niespodzianką, nie wpłynął na oczekiwania ekonomistów co do kształtu polityki pieniężnej w najbliższej przyszłości.

W scenariuszach na dalszą część roku jednomyślności natomiast nie ma. Część ekonomistów uważa, że w tym roku w ogóle obniżek stóp nie będzie. Inni sądzą, że będą, i to regularne, np. raz na kwartał. Jeszcze inni spodziewają się, że RPP zdecyduje się na jedno lub dwa kosmetyczne cięcia kosztu kredytu.

Te rozbieżności to w pewnym stopniu odzwierciedlenie różnic w prognozach inflacji, polityki pieniężnej na świecie oraz kursu złotego, ale niepewność budzi też sama funkcja reakcji RPP, tzn. to jak zmieniające się okoliczności będą wpływały na jej decyzje.

Podażowa dezinflacja

W grudniu, jak obliczył wstępnie GUS, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, wzrósł o 6,1 proc. rok do roku, po zwyżkach o 6,6 proc. w październiku i listopadzie. Ankietowani przez „Parkiet” ekonomiści przeciętnie szacowali, że inflacja wyhamowała tylko nieznacznie, do 6,5 proc. rocznie.

Źródłem tej niespodzianki były przede wszystkim ceny żywności i napojów bezalkoholowych, które wzrosły w grudniu o 0,2 proc. w stosunku do listopada, wyraźnie poniżej sezonowego wzorca. W rezultacie w ujęciu rok do roku towary z tej kategorii, mające największy udział w CPI (27 proc.), podrożały w grudniu o 5,9 proc. rok do roku, najmniej od października 2021 r., po 7,3 proc. w listopadzie. To wystarczyło, aby obniżyć roczną inflację o 0,4 pkt proc. w stosunku do listopada. Do jej spadku przyczyniły się też w nieco mniejszym stopniu zniżki cen paliw (o 6 proc. rok do roku).

Ważniejsza z perspektywy banku centralnego jest jednak tzw. inflacja bazowa, nieobejmująca chwiejnych i często niezależnych od sytuacji w krajowej gospodarce cen żywności, paliw i energii. Ta zaś nie daje takich powodów do optymizmu jak inflacja CPI. W grudniu, jak szacują obecnie ekonomiści, zmalała do około 6,9 proc. rok do roku, z 7,3 proc. w listopadzie. Taki wynik (oficjalne dane przedstawi w połowie stycznia NBP) byłby zgodny z oczekiwaniami ekonomistów sprzed wstępnego szacunku CPI. Oznaczałby, że w stosunku do listopada ceny z kategorii bazowych wzrosły w grudniu o 0,3–0,4 proc. powyżej sezonowego wzorca. – Głównym źródłem spadku inflacji były czynniki podażowe, a dezinflacja na poziomie kategorii bazowych postępuje wolniej – ocenia Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Presja z zewnątrz

Ekonomiści są zgodni w ocenach, że w najbliższych miesiącach inflacja będzie jeszcze malała, także głównie za sprawą cen paliw, żywności i nośników energii. Przyczyni się do tego wygasanie szoków na rynkach surowcowych w połączeniu z wysoką bazą odniesienia sprzed roku i polityką regulacyjną (utrzymywanie przez rząd obniżonej do zera stawki VAT na żywność oraz zamrożonych cen nośników energii). Dołek inflacja osiągnie prawdopodobnie w marcu, gdy może znaleźć się nawet w okolicy 3 proc., w paśmie dopuszczalnych odchyleń od celu NBP (2,5 proc. rocznie +/- 1 pkt proc.).

Prognozy inflacji w dalszej części roku komplikuje to, że – na mocy obowiązujących obecnie uchwał – obniżona stawka VAT na żywność obowiązuje tylko do końca I kwartału, a zamrożone ceny energii do połowy roku. Co będzie się działo z tymi elementami tzw. tarczy antyinflacyjnej później, nie wiadomo. Za najbardziej prawdopodobny scenariusz uchodzi jednak przynajmniej stopniowe jej wygaszanie. A to będzie powodowało wzrost inflacji w okolice 5–7 proc. na koniec roku.

Ekonomiści uczestniczący w cokwartalnej ankiecie makroekonomicznej NBP w jej najnowszej edycji, opublikowanej w zeszłym tygodniu, przeciętnie prognozują, że w 2024 r. inflacja wyniesie 5,5 proc., po 11,6 proc. w 2023 r., ale w 2025 r. zmaleje już tylko nieznacznie, do 4,5 proc. Za główną przyczynę tej oczekiwanej uporczywości inflacji uchodzi szybki wzrost płac, który z jednej strony wpływa na koszty firm, szczególnie usługowych, a z drugiej napędza popyt konsumpcyjny.

Na konferencji prasowej po grudniowym posiedzeniu RPP przewodniczący tego gremium, prezes NBP Adam Glapiński, mówił, że ze względu na niepewność dotyczącą polityki gospodarczej nowego rządu sternicy polityki pieniężnej na razie będą się skłaniali do ostrożności. Jak podkreślał, większą pewność co do ścieżki inflacji w kolejnych kwartałach RPP będzie miała w marcu, gdy departament analiz i badań ekonomicznych NBP przedstawi nową tzw. projekcję (prognozy sporządzane m.in. przy założeniu, że stopy procentowe pozostają niezmienione).

Stąd właśnie w marcu, zdaniem części ekonomistów, możliwa jest obniżka stóp procentowych. Z drugiej strony projekcja pokaże prawdopodobnie, że w kolejnych kwartałach inflacja będzie rosła. To przemawia za stabilizacją stóp procentowych co najmniej do czasu, aż łagodzenie polityki pieniężnej przez główne banki centralne doprowadzi do nadmiernej w ocenie RPP presji na umocnienie złotego. W takiej sytuacji obniżki stóp byłyby możliwe raczej w drugiej połowie roku.

Pierwsze w tym roku posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaczyna się już w poniedziałek, a kończy we wtorek. Ankietowani przez „Parkiet” na początku stycznia ekonomiści są jednomyślni w ocenach: RPP postanowi utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Stopa referencyjna NBP będzie nadal wynosiła 5,75 proc., tak jak od października ub.r. Opublikowany w piątek przez GUS wstępny szacunek inflacji w grudniu, choć okazał się sporą niespodzianką, nie wpłynął na oczekiwania ekonomistów co do kształtu polityki pieniężnej w najbliższej przyszłości.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
20 lat Polski w UE. Dostęp do unijnego rynku ważniejszy niż dotacje
Gospodarka
Bez potencjału na wojnę Iranu z Izraelem
Gospodarka
Grecja wyleczyła się z trwającego dekadę kryzysu. Są dowody
Gospodarka
EBI chce szybciej przekazać pomoc Ukrainie. 560 mln euro na odbudowę
Gospodarka
Norweski fundusz: ponad miliard euro/dolarów zysku dziennie