Superprognosta o scenariuszach dla świata. AI groźniejsza od broni jądrowej

Inflacja na świecie unormuje się za dwa lata, a w wyborach w USA Biden i Trump mają podobne szanse. Za rok Ukraińcy będą już na Krymie, ale wszystkich terytoriów nie zdołają odzyskać nigdy. O swoich prognozach opowiada superprognosta Peter Stamp.

Publikacja: 10.10.2023 12:37

Superprognosta o scenariuszach dla świata. AI groźniejsza od broni jądrowej

Foto: Adobe Stock

Good Judgement Inc., dla którego pan pracuje, zajmuje się superprognozowaniem. Czym ono jest i skąd się wzięło?

Wszystko zaczęło się od analizy porażek amerykańskiego wywiadu sprzed dwóch dekad, jakimi było nieprzewidzenie ataków na World Trade Center oraz mylne ustalenie, że Irak dysponuje bronią masowego rażenia. Aby w przyszłości prognozy były bardziej trafne, postanowiono obok pozyskiwania informacji tradycyjnymi metodami wywiadowczymi postawić na zbieranie i analizowanie ogólnodostępnych informacji przez szerokie grono ochotników, z których wybierane jest 1-2 proc. osiągających najlepsze wyniki. Właśnie w ten sposób działa Good Judgement Project, który w drugiej połowie ubiegłej dekady zaczął oprócz zleceń rządowych przyjmować także komercyjne i na nich zarabiać. Istnieje coś takiego jak mądrość tłumu, a w tym przypadku jest to jeszcze skuteczniejsze, bo mamy do czynienia ze średnią wskazań prognostów mogących pochwalić się najlepszą historią wyników.

Czy każdy może zostać takim prognostą?

Trzeba zarejestrować się na stronie Good Judgement Open i po prostu zacząć prognozować. Aby być branym pod uwagę w klasyfikacji, należy odpowiedzieć na co najmniej 100 pytań. Wszystko po to aby wyeliminować sytuacje, w których ktoś osiągnie bardzo dobre wyniki, udzielając trafnych odpowiedzi na zaledwie kilka pytań, co przecież może być kwestią szczęścia. Nie każdy będzie mógł jednak osiągnąć sukces – do tego potrzeba umiejętności analitycznych i researcherskich oraz chłodnego osądu. Sformułowanie każdej przemyślanej prognozy wymaga czasu, ale prognosta poprawia swoją wydajność w miarę zdobywania doświadczenia.

Czytaj więcej

Konfederacja zuboży połowę Polaków, KO i Lewica prawie wszystkich wzbogacą, a PiS nie ma programu

W jaki sposób, nie będąc specjalistami w wąskich dziedzinach, których dotyczą pytania, superprogności potrafią być równie lub nawet bardziej skuteczni od ekspertów, czy dysponujących zastrzeżonymi informacjami służb?

To zawsze kwestia wielu godzin treningu. Trzeba przede wszystkim mieć otwarty umysł – odpowiadając na pytania trzeba pozbyć się uprzedzeń i postarać się przemyśleć możliwie najpełniejszy zbiór czynników zewnętrznych, które mogą mieć wpływ na bieg zdarzeń. Jeśli do jakiejś sprawy podchodzi się emocjonalnie, być może w ogóle warto zrezygnować z jej prognozowania, bo chodzi o wskazanie scenariusza najbardziej prawdopodobnego, a nie takiego któremu kibicujemy. Kluczem jest uważny dobór źródeł informacji.

Jeśli w dzisiejszych czasach wiele mediów ma tak mocno sprofilowaną linię, że niepasujące do niej wiadomości są albo pomijane, albo podawane z mocno stronniczym komentarzem, to czy w ogóle warto słuchać opinii, czy może lepiej skupiać się na suchych faktach?

To może nie takie oczywiste na pierwszy rzut oka, ale słuchanie opinii jest kluczowe, a już zwłaszcza w takiej dziedzinie jak ekonomia. Chodzi jednak o to, żeby zbierać różne opinie, konfrontować je ze sobą i na tej podstawie wyrabiać sobie własne zdanie. Jeśli korzysta się z bardzo wąskiego zakresu źródeł, czyli zamyka się "w bańce”, to z pewnością trafność prognozy na tym ucierpi, bo niemal na pewno nie dotrzemy do wszystkich czynników i argumentów. W szczególności niedobra sytuacja pod tym względem panuje w USA, gdzie media koncentrują się wyłącznie na argumentach tej strony sceny politycznej, z którą same sympatyzują.

Przejdźmy zatem do pana prognoz. W Polsce ze spraw globalnych najbardziej interesuje nas oczywiście scenariusz dla Ukrainy.

Co do Ukrainy, to nie jestem w stanie stwierdzić, czy wojna potrwa jeszcze 10 miesięcy czy 10 lat. Szanse rządu w Kijowie na odzyskanie wszystkich zajętych przez Rosję terytoriów nie są wielkie. Wobec braku znaczącej przewagi (przyjmuje się, że do zdobywania miast potrzebna jest 5-krotna przewaga liczebna nad przeciwnikiem) jedyną szansą dla nich jest to, że poddawani naciskowi Rosjanie będą zmuszeni się wycofywać z kolejnych terytoriów. Dzięki myśliwcom F-16 Ukraińcy uzyskają większą kontrolę nad przestrzenią powietrzną, a przy niechęci ludności miejscowej na większości – poza częściami Krymu i Donbasu – zajmowanych terenów problemy logistyczne Rosjan będą się pogłębiać. Już teraz za sprawą zniszczenia tamy w Nowej Kachowce Krym nie otrzymuje dostaw wody, więc jeśli Ukraińcom uda się jeszcze zniszczyć most kerczeński, za rok o tej porze będą w stanie wejść na półwysep. W przypadku takich postępów Ukraińców Kreml z 50-procentowym prawdopodobieństwem zostałby zmuszony do negocjacji, ale szans, by zgodził się na powrót do granic sprzed 2014 r., nie widzę.

Czytaj więcej

Ropa na wojennej huśtawce. Dziś tanieje, ale analitycy przewidują wzrost cen

Jako superprognosta ocenia pan także, kiedy na świecie skończy się inflacja, czy USA wpadną w recesję, kto wygra najbliższe wybory za oceanem i czy grozi chińska inwazja na Tajwan.

Sądzę, że w ciągu dwóch lat inflacja wróci do dawnych pułapów, jednak ceną za to będzie pewien okres utrzymywania się podwyższonych stóp, nawet jeśli potencjał zaostrzania polityki przez Fed i EBC jest już na wyczerpaniu. W rezultacie sytuacja na wykazującym wyjątkową odporność amerykańskim rynku pracy w pewnym stopniu się pogorszy, jednak w USA będziemy mieli do czynienia z miękkim lądowaniem. W amerykańskich wyborach szanse obu prawdopodobnych kandydatów – Joe Bidena i Donalda Trumpa – widzę podobnie. Sytuację tego pierwszego komplikuje wiek, a tego drugiego – groźba skazania. Szanse urzędującego prezydenta podkopałoby wejście USA w recesję, jednak na razie dane makro wciąż są solidne. Natomiast inwazja na Tajwan zależeć będzie tylko od tego, czy chińskie władze zdecydują się zapłacić związaną z tym cenę, która z pewnością będzie ogromna.

Przed naszą rozmową poprosiłem pana o oszacowanie, ile w Warszawie może znajdować się wagoników tramwajowych. W trzy minuty podał pan wynik, który od prawdziwego różnił się zaledwie o około 10 proc. Czy pokusiłby się pan o prognozę wyniku naszych wyborów parlamentarnych i ścieżki, którą podążą stopy procentowe NBP?

Na pytanie o wagoniki odpowiadałem, nigdy wcześniej nie będąc w Polsce, bez korzystania z internetu, a jedynie prosząc pana o informację na temat wielkości warszawskiego metra. Ten przykład dobrze pokazuje, jak superprogności mogą nadal być skuteczni, nie będąc specjalistami w kwestiach, o które są pytani. Jednak takie prognozy, o których pan mówi, to już zupełnie inny kaliber – sądzę, że na ich sformułowanie potrzebowałbym około godziny czasu, którego teraz nie mamy. Mogę jednak powiedzieć, że gdybym miał odpowiadać na pytania dotyczące Polski, posługiwałbym się tym samym schematem postępowania, co przy pozostałych pytaniach. Wśród źródeł, z których bym korzystał w swojej analizie, z pewnością znalazłaby się „Rzeczpospolita”.

Jakie wskazałby pan trzy największe zagrożenia dla ludzkości w horyzoncie reszty tego stulecia?

Jeśli mówimy o ryzyku zniszczenia naszej cywilizacji, to decydowanie na pierwszym miejscu wskazałbym rozwój sztucznej inteligencji, a na pozostałe dwa typowałbym patogeny biologiczne i broń jądrową. Ważnym czynnikiem ryzyka są oczywiście zmiany klimatyczne, jednak one nie wiążą się z bezpośrednim zagrożeniem wyginięcia naszego gatunku. W tym przypadku mówimy o takich konsekwencjach, jak migracje, bo chociażby część Afryki może stać się niemożliwa do zamieszkiwania, czy kryzysy żywnościowe, których próbką był ten wynikający z wojny na Ukrainie.

A jaka będzie przyszłość elektromobilności – czy auta na wodór mają szansę zagrozić elektrykom bateryjnym?

W roli wiodącego producenta samochodów elektrycznych umocnią się Chiny. Tymczasem napędy wodorowe pozostaną niszą, bo nie widać woli politycznej, aby na nie postawić. To moim zdaniem nie jest optymalne wyjście, ponieważ są one najbardziej efektywną z dostępnych technologii. Jednak do ich rozwoju potrzeba budowy kosztownej sieci stacji zasilania, która powstaje pod potrzeby samochodów bateryjnych, a nie wodorowych. Mimo to miejsce dla wodoru się znajdzie w dziedzinie przechowywania energii oraz w lotnictwie.

Czy Unia Europejska wróci do rozszerzania się, a jeśli tak, to o jakie kraje?

To bardzo podchwytliwe pytanie, bo wpływ ma tutaj bardzo wiele czynników. Powiększanie UE byłoby według mnie korzystne, bo dałoby możliwość konkurowania z rosnącymi w siłę gospodarkami, takimi jak Indie czy Chiny. Jednak kraje członkowskie to demokracje i ich obywatele mogą się nie zgodzić na coś, co może uderzyć ich po kieszeni. Na przyjęcie Turcji nikt nie jest chętny, a dołączenie Ukrainy nie nastąpi szybko, bo sytuację komplikują potencjalnie ogromne koszty jej odbudowy. Tymczasem rozszerzanie się jedynie o kolejne małe państwa będzie musiało oznaczać rozrost biurokracji.

A czy dojdzie do trwałego pęknięcia świata na dwa bloki – jeden skupiony wokół USA, a drugi wokół Chin i złożony z większości wielkich gospodarek rozwijających się?

Kraje rozwijające się zyskują na znaczeniu, jednak nie mają wspólnych priorytetów, przykładowo Brazylii czy Indiom w wielu kwestiach nie jest po drodze z Chinami. Tymczasem podstawowym problemem Państwa Środka jest to, że jego gospodarka najbardziej dynamiczny wzrost ma już za sobą, a USA postarają się, żeby Pekin nie zyskiwał na znaczeniu. Z drugiej strony znany sprzed pandemii model globalizacji nie ma szans wrócić, bo bezpieczeństwo jest ważniejsze od zwiększania zysków dzięki wolnemu handlowi. Uzależnienie Tesli od Chin czy dostaw szczepionek od Indii, które wyszło wtedy na światło dzienne, to drobnostka przy zagrożeniu chińską inwazją będącego kluczowym producentem półprzewodników Tajwanu. Tymczasem Rosja będzie popadała w coraz głębsze uzależnienie od Chin, które będą od niej tanio kupować surowce i wskazywać, co ma ona robić.

materiały prasowe

Peter Stamp to były oficer Bundeswehry, a obecnie konsultant finansowy i broker ubezpieczeniowy oraz współpracownik Good Judgement Project (GJP), organizacji, która za cel postawiła sobie „zaprzęgnięcie mądrości tłumu do prognozowania wydarzeń na świecie”. Projekt, który tworzyli profesorowie Uniwersytetu Pensylwanii Philip E. Tetlock, Barbara Mellers i Don Moore, rozpoczął działalność od pracy na rzecz administracji USA. Rozszerzał działalność, rekrutując kolejnych prognostów – najlepsi z nich mieliby być o 30 proc. skuteczniejsi w ustalaniu informacji niejawnych od agentów wywiadu – i tworząc z ich wkładu gotowe prognozy zagregowane. Komercyjny odłam zaczął działać w lipcu 2015 r. pod nazwą Good Judgement Inc.

Good Judgement Inc., dla którego pan pracuje, zajmuje się superprognozowaniem. Czym ono jest i skąd się wzięło?

Wszystko zaczęło się od analizy porażek amerykańskiego wywiadu sprzed dwóch dekad, jakimi było nieprzewidzenie ataków na World Trade Center oraz mylne ustalenie, że Irak dysponuje bronią masowego rażenia. Aby w przyszłości prognozy były bardziej trafne, postanowiono obok pozyskiwania informacji tradycyjnymi metodami wywiadowczymi postawić na zbieranie i analizowanie ogólnodostępnych informacji przez szerokie grono ochotników, z których wybierane jest 1-2 proc. osiągających najlepsze wyniki. Właśnie w ten sposób działa Good Judgement Project, który w drugiej połowie ubiegłej dekady zaczął oprócz zleceń rządowych przyjmować także komercyjne i na nich zarabiać. Istnieje coś takiego jak mądrość tłumu, a w tym przypadku jest to jeszcze skuteczniejsze, bo mamy do czynienia ze średnią wskazań prognostów mogących pochwalić się najlepszą historią wyników.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Macron wzmocnił ekstremistów i zafundował krajowi impas
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Gospodarka
Długa lista lęków Polaków związanych ze zdarzeniami losowymi
Gospodarka
Polska w ogonie unijnej innowacyjności. Raport Komisji Europejskiej
Gospodarka
Sankcje UE nie zaszkodziły jeszcze Moskwie. Ale zaszkodzą
Gospodarka
Kreml klęka przed Indiami; od nich zależy rosyjska gospodarka czasu wojny
Gospodarka
Nowa kanclerz skarbu Wielkiej Brytanii. Bez obietnic, ale z wieloma pomysłami