Jak firmy państwowe (i z udziałem skarbu państwa) włączyły się do akcji ratunkowej dla Ukrainy i jego mieszkańców?

Jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu spółki, które prowadziły działalność biznesową na Ukrainie uruchomiły działania kryzysowe, mitygując różnego rodzaju ryzyka. W momencie rozpoczęcia agresji rosyjskiej, priorytetem stało się zapewnienie bezpieczeństwa współpracownikom z terenu Ukrainy. PZU, PKO BP wspierają ewakuację pracowników oraz zadeklarowały opiekę nad nimi na terytorium RP.

Apel wicepremiera Jacka Sasina uruchomił kolejne dwa nurty pomocy. Tej doraźnej, głównie o charakterze humanitarnym oraz prace nad długoterminową opieką uchodźców. Spółki skarbu państwa przekazały finansowanie do organizacji pomocowych, zakupują środki materialne, uruchamiają punkty wsparcia, zapewniają zakwaterowanie. KGHM utworzył ośrodek pomocy gdzie uzyskać można dostęp do psychologów oraz wolontariuszy. GPW przeznacza milion złotych dla samorządu, który przyjął kilkuset uchodźców pod swój dach. PZU poza przekazaniem środków finansowych, materialnych, dodatkowo zaoferowało 30-dniowe OC dla obywateli Ukrainy przybywających własnymi samochodami, w ten sposób biorąc na siebie likwidację potencjalnych szkód ubezpieczeniowych. PGNiG przekazał żywność, przygotowuje miejsca pobytu dla obywateli ukraińskich w swoim oddziale w Sanoku oraz przekazuje środki finansowe do organizacji pomocowych.

Zwróciła się też do nas z prośbą o pomoc, w sfinansowaniu bardzo trudnej akcji uruchomienia transportów dzieci z terenów ogarniętych walkami, żona naszego ambasadora w Kijowie – Pani Monika Kapa-Cichocka. Dzięki jej koordynacji i współpracy z Dominikanami w Ukrainie udało się już wywieźć z okolic Kijowa prawie 150 dzieci wraz z opiekunami a kolejnych 100 jest w drodze. Następnie tymi dziećmi i ich opiekunami zajmują się samorządy w Sandomierzu i Lublinie. Kolejnych prawie 300 dzieci i opiekunów ma być wywiezionych z okolic Kijowa i Odessy. W akcję bardzo aktywnie zaangażowało się PZU ze swoim ukraińskim oddziałem oraz PKO BP i PGNiG.

Lista inicjatyw jest długa i ciągle rośnie, na pewno warto odwiedzać stronę internetową MAP gdzie znajdują się informacje o poszczególnych działaniach. W najbliższych dniach spodziewamy się też prezentacji inicjatyw długoterminowych, wspierających aklimatyzację, adaptację i integrację np. punktu opieki dla dzieci, wsparcia zawodowego, administracyjnego, edukacyjnego. Przybywający do Polski ludzie dziś otrzymują niezbędną pomoc, ale w kolejnych tygodniach na pewno będą chcieli się usamodzielnić i należy ich w tym wspierać.

Czy państwowe firmy działają samodzielnie, czy jest jakaś skoordynowana, zorganizowana akcja dot. pomocy? Na przykład w Ministerstwie Aktywów Państwowych?

Apel Wicepremiera Sasina uruchomił działania instytucjonalne i dodał im impetu, tworząc przestrzeń do koordynacji wszystkich przedsięwzięć. Koordynacja pomocy pod nazwą „MAP dla Ukrainy” została powierzona Zespołowi Synergia, któremu przewodniczę. Odbieram codziennie setki telefonów i maili i staram się na bieżąco koordynować pomoc we współpracy ze spółkami skarbu państwa, wojewodami, samorządami i stosownymi służbami. Ze strony spółek spotykam się z ogromnym zaangażowaniem. Wszyscy chcą pomagać. Są tworzone sztaby do spraw pomocy Ukrainie. Pracownicy organizują sami z siebie zbiórki a Zarządy i Rady Nadzorcze przekierowują ogromne środki na pomoc.

Czy wobec skali potrzeb i chęci pomocy Ukraińcom w Polsce nie powinniśmy już w tej chwili poprosić o wsparcie władz unijnych lub zachodnich krajów?

Państwo Polskie zdaje egzamin, reagując sprawnie i szybko, jednocześnie mierząc się z wyzwaniem o niespotykanej skali. Sytuacja w Ukrainie jest bardzo trudna. Płynie do nas rzeka ludzi, których przecież nie zostawimy samych sobie. Im trzeba pomóc. Dlatego im szybciej zostaną na to przyznane dodatkowe środki od UE, USA i innych partnerów tym lepiej. Długoterminowo dodatkowa pomoc jest niezbędna w stworzeniu obywatelom Ukrainy godnych warunków do pobytu na uchodźstwie. To też jest element wsparcia dla walczących z rosyjskim okupantem. Pozostali tam walczący muszą wiedzieć, że los ich rodzin jest zabezpieczony.