Takie przynajmniej jest przesłanie indywidualnych graczy, którzy mają około 80-proc. udział w obrotach. Oni to właśnie sprawili, iż Shanghai Composite Index od połowy października zyskał 90 proc. mimo iż wyniki notowanych spółek rozminęły się prognozami najbardziej od sześciu lat i analitycy cięli swoje przewidywania w najszybszym tempie od 2009 roku.
Zagraniczni sceptycy to największe spośród 40 kluczowych giełd na świecie rozminięcie się prognoz zysków z kursami akcji traktują jako dowód, iż chiński byk zawędrował za daleko. Tymczasem drobni inwestorzy nie tracili animuszu i nadal kupowali akcje w rekordowym tempie w oczekiwaniu na mocniejsze stymulowanie koniunktury gospodarczej przez rząd.
- Obecnie inwestorzy zamiast fundamentów obstawiają politykę - wskazuje Alex Kong, dyrektor zarządzający Ample Capital.
Dla zagranicznych zarządzających, bardziej nawykłych do analizowania raportów finansowych niż zwyczajów chińskich graczy indywidualnych, rajd był bolesny. W marcu wycofali około 2,6 miliarda dolarów z trzech największych zagranicznych ETF naśladujących chińskie indeksy, a działo się to w okresie, kiedy Shanghai Composite poszybował w górę o 21 proc.
W ramach połączenia transakcyjnego między giełdami w Hongkongu In Szanghaju wciąż nie jest wykorzystywana dopuszczalna pula w wysokości 27,6 miliarda dolarów za jaką inwestorzy zagraniczni mogą nabyć akcje spółek z kontynentu.
- Jeśli inwestorzy kierowali się zasadami inwestowania w wartość mogli przestrzelić - twierdzi Hao Hong, strateg Bocom International Holdings w Hongkongu.
Zyski spółek z indeksu Shanghai Composite w 2014 roku o 2,7 proc. były w tyle za prognozami analityków. Wówczas oczekiwaniom nie sprostało 63 proc. firm. . Dotychczas opublikowane rezultaty finansowe za pierwszy kwartał 2015 roku są gorsze od przewidywań o 17 proc. Wprawdzie analitycy szacują, że w okresie najbliższych 12 miesięcy zyski zwiększą się o 28 proc., ale od połowy października 2014 prognozowane zyski na akcję obniżyli o 9 proc.
Dobrym przykładem ilustrującym skalę rozbieżności między ceną akcji a zyskami jest taki gigant jak Petrochina. We wtorek ten producent ropy, o kapitalizacji sięgającej ponad 400 miliardów dolarów, osiągnął najwyższy kurs intraday od 2009 roku po tym jak ogłosił, iż w pierwszym kwartale jego zysk spadł o 82 proc. do rekordowo niskiego poziomu. Wynik ten okazał się gorszy od prognoz.