Jak w skrócie podsumowałby pan 2016 r. na warszawskim parkiecie?
Dwa światy. Z jednej strony świat mWIG40 i po części sWIG80, a z drugiej świat dużych spółek z WIG20. Ten pierwszy, zwłaszcza w segmencie średnich spółek, był bardzo korzystny dla inwestorów. MWIG40 wzrósł w 2016 r. o 18 proc., a sWIG80 o prawie 8 proc. Z kolei blue chips przez większość roku były pod kreską i tylko udana końcówka roku sprawiła, że indeks wyszedł na plus.
Sporo działo się na rynkach w 2016 r. Czy któreś z wydarzeń zapadły panu w pamięć bardziej niż inne?
Takim wydarzeniem był wpływ nowego rządu na rynkową sytuację. Decyzje i zapowiedzi PiS były silnym źródłem niepewności, co widoczne było m. in. w segmencie dużych spółek i branżach energetycznej i bankowej. Ponadto zwróciłbym uwagę na Brexit. Decyzja Brytyjczyków była ogromnym zaskoczeniem dla rynków, ale mimo to zdołały one dość szybko podnieść się po tąpnięciu z 24 czerwca. Siłę rynku widać też było po reakcji na wygraną Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Inwestorzy obawiali się tego scenariusza, a tymczasem końcówka roku przyniosła solidne zwyżki cen akcji. Zaakcentowałby też zmianę trendu na rynkach surowców – dołek indeksu CRB i wejścia na ścieżkę wzrostu. Istotny był też wzrost rentowności na rynkach obligacji, przede wszystkim amerykańskich i niemieckich.