Od dziś rząd w Mińsku podniósł akcyzę na wódkę z 7 proc. do 28 proc. a na koniaki, brendy do 33,3 proc.. Akcyza na papierosy wzrosła do 11 proc.. Tym samym butelka wódki kosztuje co najmniej 3 dol., a paczka papierosów 8 dol..
Ceny lekarstw poszybowały o 70-75 proc., bowiem importerzy lekarstw muszą je kupować po dużo wyższym kursie rynkowym.
Drożej jest też w autobusach miejskich. Prywatnym właścicielom busów (tzw. marsztutek) pozwolono na swobodne kształtowanie cen (bariera to 15 proc. rentowności). A to oznacza trzykrotny wzrost cen biletów.
Jak podaje agencja Nowosti od dziś za przejazd w Mińku trzeba płacić 1100 miejscowych rubli zamiast 300.
Prąd i ciepło zdrożały o 15 proc. dla instytucji i firm. Dla ludności podwyżka taka była 1 października.
Złe wieści także ze stacji paliwowych. Podwyżki sięgną 45 proc. średnio. Do tego ceny usług podniósł o 15 proc. Bielcom, jeden z największych operatorów komórkowych.
Żeby jednak naród nie narzekał rząd podnosi emerytury do średnio o 22 proc.. Białoruski emeryt będzie więc dostawał równowartość 115 dol. (370 zł). O 30 proc. wzrosną też zasiłki na wychowanie dzieci oraz becikowe.
Rząd zatwierdził też nowe minimum egzystencji w krainie Łukaszenki. Wynosi ono 574,8 tys. rubli czyli 215 zł.
Inflacja na 20 października wynosiła ponad 84 proc.