Choć inicjatywa Jessica, z której w pięciu regionach oferowane są unijne pożyczki na inwestycje miejskie (głównie rewitalizacyjne), formalnie skierowana jest do szerokiego grona odbiorców (m.in. samorządów, spółek komunalnych, firm, fundacji, spółdzielni mieszkaniowych), to zarówno urzędnicy, jak i doradcy spodziewali się, że z długoterminowych kredytów na projekty miejskie będą głównie korzystać podmioty publiczne, a nie prywatne. Wydawało się, że firmy będą tymi pieniędzmi zainteresowane raczej sporadycznie.

Pierwsze doświadczenia pokazują jednak coś innego. Z osiemnastu zawartych dotąd umów pożyczkowych (w czterech województwach) dziesięć podpisali inwestorzy prywatni (głównie przedsiębiorstwa), a osiem podmioty publiczne (głównie samorządy).

1,1 mld zł – przeznaczyło pięć regionów na unijne pożyczki na inwestycje miejskie.

– Cieszy nas, że przedsiębiorcy uznali preferencyjne pożyczki z Jessiki za dobry instrument finansowania ich inwestycji – mówi „Rz" Marek Szczepański, dyrektor pionu funduszy europejskich w Banku Gospodarstwa Krajowego, który w trzech regionach odgrywa rolę tzw. funduszu rozwoju obszarów miejskich odpowiadającego za dobór kredytowanych przedsięwzięć. Poza BGK rolę taką odgrywają też BOŚ i BZ WBK.

– To pozytywny trend, tym bardziej że każda z inwestycji, także prywatna, musi być zgodna z polityką miejską i realizowana na terenie objętym lokalnym planem rewitalizacji – dodaje Szczepański.

Na co pożyczają inwestorzy prywatni? Na przykład na rewitalizację dworca kolejowego, jak Bałtycka Grupa Inwestycyjna w Sopocie, czy na rewitalizację szpitala miejskiego w Świnoujściu, który zmieni się w centrum konferencyjno-hotelowe (spółka Techagra). Inny przykład to zamiana budynku przepompowni ścieków na obiekt hotelowo-restauracyjny.