Lipcowe dane z USA o inflacji na poziomie 5,6 proc. oddalają perspektywę obniżki stóp procentowych przez Fed. Liczyły na to rynki finansowe i amerykańskie firmy, borykające się z recesją.

Wzrosty na giełdach w Europie i za oceanem w ostatnich tygodniach wynikały z oczekiwań co do kontynuacji obniżek amerykańskich stóp procentowych.

Dane o inflacji na pewno podgrzeją dyskusję między tymi członkami Fedu, którzy liczą na wyhamowanie inflacji a tymi, którzy są przekonani, że wzrost cen przyspieszy.

Inflacja w czerwcu liczona do maja wynosiła aż 1,1 proc. W lipcu miesięczny wzrost cen nie był już tak duży (0,8 proc.), ale dwukrotnie przewyższył oczekiwania analityków. Inflacja bazowa (bez cen żywności i energii) też jest już na bardzo wysokim poziomie 2,5 proc. (+0,3 proc. wobec czerwca).

- Mamy do czynienia z olbrzymim rozmiarem presji cenowej, który dotyka wielu gałęzi przemysłu – komentuje ostatnie dane William Poole, były szef oddziału banku rezerw federalnych w St. Louis.

- Inflacja zdecydowanie przekroczyła oczekiwania, ale myślę, że poziom, który obecnie oglądamy, jest w krótkim terminie, najgorszym, jaki mieliśmy zobaczyć - uważa Keith Hembre z First American Funds w Minneapolis.

Wedle dzisiejszych danych liczba nowych amerykańskich bezrobotnych w ostatnich czterech tygodniach wzrosła do 460 tysięcy, podczas gdy analitycy oczekiwali 435 tysięcy.

Wygląda na to, że spowolnienie gospodarcze w USA pogłębia się. Jak niedawno się okazało, w IV kwartale 2007 r. amerykański PKB skurczył się o -0,2 proc.

Dane umocniły dolara (zmniejszają się szanse na obniżki amerykańskich stóp), ale osłabiły giełdy.

O 15:53 indeks WIG20 tracił 0,8 proc., choć przez większą część dnia utrzymywał się powyżej poziomu środowego zamknięcia. Paneuropejski indeks Eurostoxx 50 był w tym czasie 0,6 proc. poniżej poziomu ze środy.

bloomberg, reuters