- Europejski papier dłużny dawałby szansę konkurowania z USA. Nie chcę pokazywać palcem dzięki komu nie jesteśmy dziś w strefie euro. To byłoby bardzo proste – powiedział dziś premier Tusk. - Możemy zostać ze złotówką na długie lata, ale byłyby to lata biedy – dodał.

- W 2009 r. Polsce nie będzie łatwo sprzedać obligacji Skarbu Państwa. W kolejce do sprzedaży obligacji stoją kraje o znacznie lepszej wiarygodności kredytowej - ostrzegał wcześniej minister finansów Jacek Rostowski.

- My nie mamy wpływu na to, czy Austriak, Amerykanin czy Ukrainiec zamówi kolejne maszyny budowlane ze Stalowej Woli – mówił premier nawiązując do porannego spotkania z przedstawicielami HSW. Odnosząc się do rynku pracy przypomniał o utworzonej rezerwie solidarności społecznej na 1,14 mld zł.

Rząd zapewni pomoc osobom bezrobotnym, które straciły możliwość spłaty kredytu hipotecznego; kredyt taki będzie spłacany przez rok z Funduszu Pracy - zapowiedział premier. Według niego, potrzeba na to około 300-400 mln zł.

- W tym roku na ochronę osób bezrobotnych zostanie przeznaczone blisko 3 mld zł z programu unijnego Kapitał Ludzki - zapewnił premier.

[srodtytul]Rostowski: Euro najlepszym sposobem na kryzys [/srodtytul]

- [link=http://www.rp.pl/artykul/5,265530.html]Wymiana środków unijnych na rynku, która ma przeciwdziałać osłabieniu kursu złotego, może być kontynuowana[/link] - oświadczył na początku debaty minister finansów.

- Szybkie wejście Polski do strefy euro jest najlepszym sposobem na walkę z kryzysem w naszym kraju - powiedział na otwarciu debaty Jacek Rostowski. - Przykład słabości złotego, która zwiększyła znacząco nasze koszty obsługi długu pokazuje, jakie byłyby korzyści z wejścia do strefy euro.

- W tym roku, jeśli kurs pozostanie na poziomie 4,8 zł za euro, to będzie to kosztowało budżet państwa 1 mld 400 mln zł dodatkowych odsetek - ocenił minister.

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ

Wedle ministra, gdyby w Polsce obowiązywała europejska waluta, to nie istniałby problem tzw. opcji walutowych. - Takich opcji by nie było, gdybyśmy byli w strefie euro czy nawet w ERM2.

- Prawo i Sprawiedliwość nadal jest przeciwne rządowym planom szybkiego wejścia do strefy euro, gdyż może to zaszkodzić ścieżce wzrostu gospodarczego - powiedziała ministrowi finansów Aleksandra Natalli-Świat, wiceprezes PiS.

[srodtytul]Zwiększyć deficyt czy nie?[/srodtytul]

Rostowski powiedział, że został przygotowany wariant awaryjny do budżetu na 2009 r.

- Dostosowaliśmy w nim wydatki do prognozy niskiego wzrostu na poziomie 1,7 proc. (...). Jeśli będzie lepiej, to będziemy mogli wrócić do zapisów ustawy budżetowej - podał minister.

- Priorytetem rządu jest kwestia rekordowych wydatków na inwestycje modernizacyjne, w tym na budowę dróg, autostrad, modernizację kolei czy lotnisk. Planujemy na ten cel z budżetu państwa i ze środków UE przeznaczyć prawie 40 mld zł. Ta rekordowa kwota na pewno będzie wspierała polską gospodarkę - mówił Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO.

Rząd nie godzi się na zwiększanie deficytu oraz długu publicznego, na którego obsługę ma wydać w tym roku ponad 32 mld zł. Zdeterminowany jest do utrzymania deficytu na założonym w ustawie budżetowej poziomie 18,2 mld zł.

Partie opozycyjne, są zdania, że rząd nie powinien sztywno trzymać się deficytu zapisanego w budżecie. Natalii-Świat wezwała do zwiększenia go o 7 mld zł. - Powinniśmy nim zarządzać centralnie, nie tylko poprzez sprzedaż obligacji, ale także pożyczki od Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego - powiedział zaś przewodniczący klubu SLD, Wojciech Olejniczak.

Przez dwa lata 40-proc. podatek dla najbogatszych, a opcje walutowe zamienione na kredyty, stopniowo wykupywane przez państwo - to propozycje Lewicy na walkę z kryzysem.

- Tylko w 2009 r., żeby zrealizować nasz budżet, musimy pożyczyć 155 mld zł. Nasze potrzeby pożyczkowe są 8 razy większe niż nasz deficyt. Te pieniądze musimy zdobyć, sprzedając obligacje Skarbu Państwa – mówił minister finansów.

- Istnieje niebezpieczeństwo, że idąc drogą większego deficytu, doszlibyśmy do sytuacji, w której są Węgry. Wpadlibyśmy wtedy w pułapkę zagrożenia, zmuszeni bylibyśmy zaciągać coraz większe długi, żeby spłacić wcześniejsze zobowiązania. Nigdy nie dopuścimy do takiej sytuacji - mówił.

- Polskę ominął kryzys bankowy; nie musieliśmy ratować żadnego banku. Mimo tego - jak mówił minister - rząd przygotował "ustawy na wypadek kryzysu bankowego w Polsce".

Wśród nich wymienił: ustawę o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, zwiększającą gwarancje na depozyty bankowe do równowartości 50 tysięcy euro, oraz ustawę o instrumentach płynności sektora finansowego, zabezpieczającą finansowanie kredytów dla rodzin i przedsiębiorstw.

[link=http://www.rp.pl/artykul/265577.html]Rostowski wypomniał prezesowi PiS[/link] Jarosławowi Kaczyńskiemu nieobecność podczas sejmowej debaty.