Ekonomiści liczyli na redukcję stóp o 0,5 pkt proc., co oznaczałoby, że główna stopa procentowa znajdzie się na poziomie 1,0 proc. W efekcie wczorajszej decyzji wynosi ona 1,25 pkt proc., czyli i tak jest najniższa w historii. Od października spadła o 3 pkt proc.
– Nie wykluczam, że stopy mogą być jeszcze niższe – mówił wczoraj Jean-Claude Trichet, prezes EBC.
Argumentem za głębszym cięciem miały być bardzo pesymistyczne prognozy dla strefy euro. OECD ocenia, że PKB 16 krajów eurolandu spadnie w tym roku o ponad 4 proc. Jednocześnie inflacja jest bardzo niska – w marcu wyniosła zaledwie 0,6 proc., podczas gdy zadaniem EBC jest utrzymywanie inflacji blisko, ale poniżej 2 proc. – Najwyraźniej EBC chce zostawić sobie trochę amunicji na przyszłość – mówi Carsten Brzeski, ekonomista ING. Tym bardziej że stopa depozytowa jest już na poziomie 0,25 proc. – Dzięki temu polityka pieniężna EBC nie różni się tak bardzo od tego, co robi Fed w USA czy Bank Anglii – ocenia Marco Valli, ekonomista UniCredit.
[wyimek]3 pkt proc. o tyle spadła główna stopa procentowa w strefie eurood października 2008 r. [/wyimek]
Ekonomiści zastanawiali się także, czy bank centralny strefy euro podejmie decyzję o nietypowych działaniach, takich jak kupowanie obligacji firm, co robią inne kluczowe banki centralne na świecie. Ale wygląda na to, że w EBC ciągle nie ma pełnej zgody co do tego ruchu. Trichet zapewnił, że bank jest gotowy do podjęcia „niezbędnych działań w każdej chwili”.
Po decyzji dotyczącej stóp procentowych doszło do umocnienia euro, które zyskało wobec dolara prawie 1,5 proc. i ok. 18 było warte 1,34 dolara.
Śladem EBC może nie pójść polski bank centralny. Halina Wasilewska-Trenkner z Rady Polityki Pieniężnej zasugerowała przerwę w cyklu obniżek stóp, który trwa nieprzerwanie od pięciu miesięcy. Główna stopa procentowa NBP spadła w tym czasie o 2,25 pkt proc. do rekordowego poziomu 3,75 proc.