Od połowy 2010 roku wskaźnik oscyluje wokół zbliżonych wartości. Jego krótkotrwały, nadzwyczajny wzrost pod koniec ubiegłego roku miał charakter incydentalny i był konsekwencją wzmożonego popytu w związku z zapowiedzią wyższych stawek podatku VAT wprowadzanych od początku 2011.
Takie dane podało BIEC Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych; Zdaniem Marii Drozdowicz – Bieć, autorki badania, impuls ten szybko wygasł, zaś w gospodarce nie pojawiły się siły, które mogły by nadać jej większego impetu.
Pogarszające się perspektywy wzrostu w USA i Europie związane z kryzysem zadłużeniowym ograniczają perspektywy przyspieszonego wzrostu w Polsce. Spośród ośmiu składowych wskaźnika trzy poprawiły się w stosunku do poprzedniego miesiąca, zaś pięć uległo pogorszeniu.
O wzroście wskaźnika przesądziło zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów. - Jednak wynika to w głównej mierze wzrost wartości franka szwajcarskiego. Ponad połowa kredytów mieszkaniowych nominowana jest w tej walucie. – tłumaczy ekonomistka i dodaje - Rosną również kredyty udzielane przedsiębiorstwom.
Kolejną składową działającą w kierunku wzrostu wskaźnika była podaż pieniądza M3, która rosła w umiarkowanym tempie. Podobnie umiarkowanym tempem przyrastały depozyty gospodarstw domowych.
W dalszym ciągu spadają zapasy wyrobów gotowych w magazynach przedsiębiorstw. Zwykle spadek zapasów w magazynach producentów sygnalizuje dobrą koniunkturę gospodarczą i związany z nią wzrost popytu na oferowane produkty. Tym razem jednak mamy najprawdopodobniej do czynienia z redukcją zapasów i dostosowaniem ich poziomu do słabnącej aktywności gospodarczej. Utrzymywanie zapasów w warunkach słabnącego popytu niepotrzebnie generuje dodatkowe koszty.
Za takim scenariuszem przemawia zdecydowanie wolniejsze tempo napływu zamówień do sektora przedsiębiorstw. O ile przed miesiącem głównie kurczył się portfel zamówień kierowanych na eksport, o tyle teraz spadają zamówienia przeznaczone na rynek krajowy. Najostrzejszy spadek zamówień odczuwają producenci tekstyliów, mebli i artykułów spożywczych. Niepokojące również jest to, że od trzech miesięcy zdecydowanie wolniej rosną zamówienia na dobra inwestycyjne.
Ponownie pogorszyły się oceny przedsiębiorców na temat sytuacji finansowej w ich firmach. Od kilku miesięcy oceny te charakteryzują się znaczną zmiennością jednak nie wykazują tendencji do poprawy i są na znacznie niższym poziomie niż przed rokiem.
Od połowy ubiegłego roku w przedsiębiorstwach nie rośnie wydajność pracy. Spadek produktywności zmniejsza konkurencyjność polskiej oferty na rynkach zagranicznych oraz na rynku krajowym wobec towarów importowanych.
Ostatnią składową, która w tym miesiącu działała negatywnie na wskaźnik były realne wartości wskaźnika giełdowego WIG. Od maja na światowych giełdach, w tym również na giełdzie warszawskiej dominują negatywne nastroje, zaś ostatnie spadki giełdowych indeksów wskazują, że strach i brak zaufania rozgościły się na parkietach.