Ministerstwo Spraw Zagranicznych chce skupić wszystko, co związane jest z promocją polskiej gospodarki, w jednej instytucji. – Proponujemy stworzenie agencji ds. promocji gospodarczej, odpowiedzialnej za przygotowanie wieloletniej strategii promocji, a także jej finansowanie – mówi wiceminister Beata Stelmach.
Agencją kierowałby prezes wyznaczany przez premiera, ale na wniosek ministrów gospodarki i spraw zagranicznych. Byłby co roku oceniany przez radę, do której weszliby także przedstawiciele organizacji biznesowych. Sama agencja powstałaby w wyniku przekształcenia Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ).
– Cała koncepcja opiera się na zerowym wzroście wydatków państwa i zerowym wzroście etatów. Szukamy za to oszczędności – deklaruje resort spraw zagranicznych.
Kluczem do powodzenia ma być spójna strategia promocji gospodarczej i większy budżet. Teraz działania promujące gospodarkę rozrzucone są w kilkudziesięciu miejscach – resortach i instytucjach – działających na własną rękę. Do wydania mają one ok. 100 mln zł rocznie (do tego kilkadziesiąt mln zł z funduszy UE). Tymczasem Wielka Brytania przeznacza na promocję gospodarczą ok. 100 mln euro, a niewielka Dania prawie 50 mln euro.
Nowej agencji, wzorowanej m.in. na brytyjskim UK Trade & Investment, pieniądze na działalność dałoby kilka źródeł: budżety resortów, udział w projektach partnerstwa publiczno-prywatnego, środki unijne i pozyskane od sponsorów. W placówkach dyplomatycznych miałyby się także pojawić opłaty za podstawowe usługi.
MSZ zakłada, że zmieni się kierunek wydawania pieniędzy. Nowa strategia ma wspierać polskie firmy na perspektywicznych, a słabo rozpoznanych przez przedsiębiorców rynkach BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny).
Mniejsze niż teraz znaczenie miałaby promocja na rynkach UE. Konsekwencją byłoby zredukowanie personelu działających przy ambasadach wydziałów promocji handlu i inwestycji (WPHI) w krajach unijnych. Same WPHI, związane dziś z resortem gospodarki, przeszłyby pod kuratelę MSZ. Ponadto na rynkach „egzotycznych" we wszystko to, co związane jest z „dyplomacją ekonomiczną" włączałby się ambasador.
Pomysł MSZ to kolejna próba zmiany systemu promocji gospodarczej, od lat mocno konfliktującego resorty spraw zagranicznych i gospodarki. Nic dziwnego, że ten ostatni wraz z PAIiIZ zdecydowanie odrzuca projekt. Argumentuje, że wrzucanie do jednej instytucji kilku rodzajów działań – np. wsparcia eksporterów i obsługi zagranicznych inwestorów – nie poprawi ich skuteczności. Według PAIiIZ zamiast nowej struktury należałoby doskonalić istniejące możliwości.
– Razem z BGK pracujemy nad większym zaangażowaniem się w projekty wspierania eksportu poprzez dodatkowe instrumenty jego finansowania – mówi „Rz" wiceminister gospodarki Rafał Baniak.
Kolejna odsłona konfliktu może być zacięta. Przedstawiciele władz MSZ twierdzą, że dla swej koncepcji mają wsparcie premiera. Z kolei według źródeł w resorcie gospodarki wicepremier i szef tego resortu Waldemar Pawlak miał otrzymać od szefa rządu zapewnienie, że tego typu zmian nie będzie.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora: a.wozniak@rp.pl