Reklama

Białe szaleństwo ****

Oglądając „Białe szaleństwo”, miałem poczucie deja vu. Bowiem jego twórcy: scenarzysta Erlend Loe i debiutujący w fabule reżyser – dokumentalista Rune Denstada Langlo, mniej czy bardziej świadomie przenieśli w norweskie realia anegdotę z „Prostej historii” Davida Lyncha.

Publikacja: 06.11.2009 08:42

30-letni Jomar od lat zmaga się z depresją

30-letni Jomar od lat zmaga się z depresją

Foto: Gutek Film

Kosiarkę zastąpił co prawda skuter śnieżny, starca – otyły 30-latek, a amerykańskie drogi – głęboki po pas śnieg. A humor i klimat bliski jest wczesnym filmom Jima Jarmuscha czy braci Kaurismaki. Ta wyliczanka możliwych zapożyczeń nie ma jednak na celu zdeprecjonowania pracy Norwegów, bo ich film doskonale się ogląda. Równie często śmieszy, jak i wywołuje zadumę nad meandrami ludzkich losów.

30-letni Jomar (Christiansen) był kiedyś narciarzem. Teraz pracuje i mieszka na narciarskim wyciągu, choć głównie leży, popija gorzałę i ogląda National Geographic Channel.

Od lat zmaga się z depresją. Przez nią rzuciła go przed laty dziewczyna, przez nią trafił do psychiatryka. Tam zresztą czuł się najlepiej. Ale chęć powrotu dławi w zarodku pani ordynator. Jest wyleczony, musi wreszcie dorosnąć i stawić czoła życiu.

I nagle otwiera się szansa na zmianę stanu beznadziei. Pojawia się dawny przyjaciel, z którym związała się owa dawna dziewczyna. Po wymianie ciosów padają sobie w ramiona, a Jomar dowiaduje się, że ona mieszka za kołem polarnym i wychowuje czteroletniego syna, jego dziecko.

Wsiada więc na śnieżny skuter i zaopatrzony w zapas gorzały rusza w podróż. Przed nim ponad 1 tys. kilometrów pokrytych śniegiem bezdroży, gór i zamarzniętych jezior.

Reklama
Reklama

Choć nie wie, co go czeka u celu, jest zdeterminowany, by pierwszy raz w życiu zrobić coś, co może odmienić nie tylko jego życie. Na szlaku spotka nastolatkę mieszkającą z babcią na pustkowiu, homofoba, który pokaże mu, jak się upić za pośrednictwem tamponu umieszczonego na czubku głowy (nauczył go tego kumpel Polak), czołgistów ćwiczących przed wyjazdem do Afganistanu, wreszcie czekającego na śmierć starca w wigwamie.

Postacie są więc mniej lub bardziej dziwaczne, ale tak jak on – samotne. I wszędzie biało i zimno, choć wiosna podobno tuż-tuż.

[i]Norwegia 2009, reż. Rune Denstad Langlo, wyk. Anders Baasmo Christiansen, Lars Olsen, Marte Aunemo, Ragnhild Vannebo [/i]

Kosiarkę zastąpił co prawda skuter śnieżny, starca – otyły 30-latek, a amerykańskie drogi – głęboki po pas śnieg. A humor i klimat bliski jest wczesnym filmom Jima Jarmuscha czy braci Kaurismaki. Ta wyliczanka możliwych zapożyczeń nie ma jednak na celu zdeprecjonowania pracy Norwegów, bo ich film doskonale się ogląda. Równie często śmieszy, jak i wywołuje zadumę nad meandrami ludzkich losów.

30-letni Jomar (Christiansen) był kiedyś narciarzem. Teraz pracuje i mieszka na narciarskim wyciągu, choć głównie leży, popija gorzałę i ogląda National Geographic Channel.

Reklama
Film
Sokołowsko, czyli Międzynarodowe Laboratorium Kultury z festiwalem Kieślowskiego
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Film
Czarny papież z dredami na motorowerze oraz Blanchett, Roberts i Clooney w Wenecji
Patronat Rzeczpospolitej
Rusza 14. Festiwal Filmowy „Hommage à Kieślowski” w Sokołowsku
Film
Wenecja pełna niepokoju: Film o tragedii Palestyny i nowy „Frankenstein"
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Film
Haniebna decyzja Woody’ego Allena: będzie gwiazdą Tygodnia Filmowego w Moskwie
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama