[b]Rz: Pani poprzedni film „Pod moją skórą”, podobnie jak „Nie oglądaj się”, mówi o szukaniu tożsamości. To ważny dla pani temat?[/b]
[wyimek] [link=http://www.rp.pl/artykul/9131,536842-Dwie-twarze-kobiety.html]Czytaj recenzję filmu [/link][/wyimek]
[b]Marina de Van:[/b] Mam na tym punkcie obsesję. Szukam w ludziach prawdy. Chcę wiedzieć, skąd przychodzą i kim są.
[b]Wierzy pani, że osobowość kształtuje się w dzieciństwie?[/b]
Tak, bo wtedy mózg jest otwarty i chłonny, a wyobraźnia nie zna granic. Ale dzieciństwo może być idyllą albo koszmarem. Może człowieka zbudować albo zniszczyć.
[b]Zamknęła pani bohaterkę w ciałach dwóch aktorek – Sophii Marceau i Moniki Bellucci. Chciała pani podkreślić odrębność różnych stron naszej osobowości?[/b]
Tak. Dlatego wybrałam kobiety równie piękne, ale zupełnie inne. Sophie jest szybka i gwałtowna, Monica – opanowana i dokładna.
[b]Dlaczego opowiadając o zakamarkach psychiki człowieka, wybiera pani formę thrillera?[/b]
Żeby zatrzymać uwagę widza, kino musi być intensywne. Poza tym nie lubię filmów realistycznych. Nużą mnie.
[b]To jakie filmy pani ogląda?[/b]
Fantastyczne, przygodowe. Na przykład uwielbiam „Jurassic Park”. Ale też cenię klasyczne kino Hitchcocka. Natomiast nie uznaję obrazów teatralnych i przegadanych.
[b]„Nie oglądaj się” mimo niskiego budżetu jest koprodukcją Francji, Luksemburga, Belgii i Włoch. Tak trudno było dopiąć budżet?[/b]
Moi producenci zbierali pieniądze cztery lata, bo inwestorzy boją się wszystkiego, co wykracza poza przyjęte schematy. Ale najważniejsze, że się udało. Nikt mi nie obiecywał, że w kinie będzie łatwo.