Reklama

Filmowy remake lat 80.

Moda na kręcenie nowych wersji filmowych hitów z lat 80. pokazuje, jak udana była to dekada dla kinowej rozrywki. I jak trudno powtórzyć tamten sukces
„21 Jump Street” to zaskakująco dobra komedia o dwóch policjantach tropiących w szkole handlarzy nar

„21 Jump Street” to zaskakująco dobra komedia o dwóch policjantach tropiących w szkole handlarzy narkotyków

Foto: materiały prasowe

Artykuł z archiwum tygodnika "Uważam Rze"

Kinoman przeniesiony wehikułem czasu z ery Ronalda Reagana do czasów dzisiejszych, stojąc przed ścianą plakatów filmowych, mógłby poczuć się jak w domu: niedawno z ekranów zeszły „Conan" i „Footlose". Na wieczornym pokazie obejrzeć można „Pamięć absolutną", w wypożyczalni wideo (och, teraz DVD) czeka „Karate Kid", a wkrótce na ekrany wejść mają „Robocop" oraz „Czerwony świt". Tytuły się zgadzają, ale reszta już nie – zamiast Arnolda Schwarzeneggera rolę barbarzyńcy odgrywa jakiś Jason Momoa, tegoż Arniego w innym filmie podmienił wychudzony Colin Farrell, dzieciak zgłębiający tajniki kung-fu pod okiem starego chińskiego mistrza zmienił zaś kolor skóry z białego na czarny, zapuścił warkoczyki i z Los Angeles wyprowadził się do Chin.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama