Reklama

Najlepsze najgorsze wakacje - recenzja filmu

"Najlepsze najgorsze wakacje" to ciepła, niegłupia komedia. I to nie tylko dla zdołowanych nastolatków – pisze Marek Sadowski.

Publikacja: 25.09.2013 08:20

Liam James (Duncan) i Anna Sophia Robb (Susanna)

Liam James (Duncan) i Anna Sophia Robb (Susanna)

Foto: BEST FILM

Wszystkim, którzy zdążyli już zatęsknić za urlopowymi upałami, polecam niskobudżetową amerykańską komedię „Najlepsze najgorsze wakacje" autorstwa duetu scenarzystów, aktorów i producentów – Nata Faxona i Jima Rasha.

Zobacz galerię zdjęć

Tym filmem tegoroczni zdobywcy Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany („Spadkobiercy") zadebiutowali z powodzeniem jako reżyserzy. Jego oryginalny tytuł „The Way, Way Back" nawiązuje do kanapy, specyficznie umiejscowionej w starych krążownikach szos. Siedzący na niej pasażer jest odwrócony tyłem do kierunku jazdy i odizolowany od pozostałych osób, z którymi podróżuje.

To życiowa sytuacja 14-letniego Duncana (Liam James), Wraz z niedawno rozwiedzioną matką, Pam (Toni Collette), jej nowym partnerem Trentem (Steve Carell) i jego nastoletnią córką (AnnaSophia Robb) jadą na wakacje do nadmorskiego domku Trenta.

Pam, pełna nadziei na udany nowy związek, liczy, że wspólnie spędzone wakacje w naturalny sposób przyczynią się do wzajemnego poznania i scalą zawiązującą się rodzinę. Zamknięty w sobie, nieśmiały i tęskniący za ojcem, który go porzucił, Duncan ma co do tego uzasadnione wątpliwości. Trent okazuje się antypatycznym, zadufanym, pozbawionym empatii facetem, który zawsze wie, co dla kogo najlepsze, i chce o wszystkim decydować sam. Najgorsze jest, że zupełnie nie zdaje sobie sprawy, jakim jest człowiekiem. Jeszcze w samochodzie, przed wypakowaniem bagaży, serwuje Duncanowi okrutną diagnozę: ocenia go jako człowieka na 3 w skali 1 do 10. (To podobno autentyczne życiowe doświadczenie Jima Rasha).

Reklama
Reklama

Chłopak nie komentuje jego złośliwości, jeszcze bardziej zamyka się w sobie. Pozbawiony wsparcia matki stara się jak najmniej przebywać w ich towarzystwie.

Przypadek sprawi, że w położonym nieopodal parku wodnym spotka jego menedżera Owena (Sam Rockwell), pełnego życiowego optymizmu sympatycznego mężczyznę, który pomimo czterdziestki zachował wdzięk i mentalność nastolatka.

Staje się on jego kumplem, mentorem i pracodawcą. Za jego sprawą Duncan odkrywa, że życie nie jest takie straszne, jak do tej pory sądził, i odzyskuje utracone poczucie własnej wartości. No i oczywiście – cóż bez tego byłaby warta letnia komedia – po raz pierwszy się zakochuje...

„Najlepsze najgorsze wakacje" wyróżniają się na tle innych amerykańskich komedii zwyczajnością swoich bohaterów. To przedstawiciele niższej klasy średniej bez drogich samochodów, wypasionych domów, za to z bagażem doświadczeń czy kłopotów, które mogłyby być udziałem każdego z widzów. No i jeszcze jedno. Nie znajdziemy w niej, tak często obecnych w innych produkcjach, kloaczno-wymiotnych żartów czy podbrzusznych dialogów.

Film
Berlinale: Złoty Niedźwiedź dla mocnych „Yellow Letters” na festiwalu pokaleczonego świata
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Film
Berlinale 2026: Pierwsze nagrody rozdane
Film
Legenda wraca na ekrany. Co wiemy o nowym filmie „Adam”?
Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama