Jak informowaliśmy na naszej stronie internetowej, przedwczoraj Komasa poinformował, że skończył montaż filmu."Sporo ważnych rzeczy uległo zmianie, inna końcówka, inne ujęcia, inne prowadzenie scen, inna muza (nowe utwory)" - poinformował, określając wersję pokazaną na Stadionie Narodowym powstańcom i kilkunastotysięcznej publiczności stadionową. Wywołało to oburzenie w mediach społecznościowych. Czytaj więcej

Teraz dystrybutor rozesłał oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Komasa zauważa, że wpis był prywatny i "został wykorzystany w szeregu publikacji jako oficjalne stanowisko moje, dystrybutora i producenta filmu".

Zobacz galerię zdjęć z filmu

Reżyser odnosi się do krytyki:

"Pokaz na Stadionie Narodowym był uroczystym pokazem specjalnej wersji filmu, o czym komunikowaliśmy jednoznacznie m.in. na zaproszeniach. Na pokaz ten została przygotowana specjalna kopia filmu z obrazem i dźwiękiem uwzględniającym specyfikę obiektu. Ostatnie prace nad wersją kinową filmu trwały i trwają zgodnie z harmonogramem, niezależnie od projekcji na Stadionie. 'Miasto 44' od samego początku było dla nas bezprecedensowym przedsięwzięciem. Dla nas wszystkich - jego twórców -  film ten nie jest zwykłą produkcją, ale hołdem dla bohaterów Powstania. Zdecydowałem się pokazać film na Stadionie Narodowym w trakcie ostatnich prac ponieważ przede wszystkim zależało mi na tym, by Powstańcy, którzy tak licznie przyjechali na obchody 70-tej rocznicy Powstania zobaczyli 'Miasto 44" jako pierwsi'.

Zmiany, o których napisałem na swoim prywatnym profilu, mogą być w dużej mierze niezauważalne dla widzów, ale dla mnie jako twórcy filmu, nad którym pracowałem 8 lat, mają istotne znaczenie. W imieniu własnym, dystrybutora i producenta zapraszam wszystkich dziennikarzy na pokaz prasowy filmu, który odbędzie się 3-ego września. Wtedy oddamy 'Miasto 44' na dobre i na złe w Państwa ręce. Do regularnej dystrybucji kinowej film wejdzie zgodnie z planem 19-ego września".

Komasa odniósł się też do stwierdzenia, które zostało odebrane jako atak na krytyków filmowych. "Nieco współczujemy wszystkim miśkom, które zdążyły już podsumować i zrecenzować nieskończony film, mimo usilnych naszych próśb by tego jeszcze nie robić" - napisał na Facebooku.

Teraz stara się to wytłumaczyć: "Pragnę również zapewnić, że jestem otwarty na wszelką krytykę i byłem jak najdalszy od atakowania, czy kpienia z kogokolwiek, kiedy w prywatnym wpisie na facebooku pozwoliłem sobie odnieść się do pewnych sympatycznych futrzaków".