Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego nowa umowa wojskowa z Niemcami nie zawiera dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa.
  • Jak wewnętrzne uwarunkowania polityczne wpływają na kształt sojuszu i blokują strategiczne porozumienia.
  • Jaka jest rzeczywista skala współpracy przemysłów obronnych obu krajów w dobie rosnących zagrożeń.
  • W jaki konkretny projekt wzmocnienia wschodniej granicy Polski zaangażuje się niemiecka armia.

Nieco ponad rok temu takich dwustronnych gwarancji udzieliły sobie Polska i Francja w Traktacie z Nancy, a w ubiegłym tygodniu podpisali je w Londynie premier naszego kraju Donald Tusk i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.

– Nie można już być tego (czy Ameryka przyjdzie z odsieczą zaatakowanemu państwu – red.) całkowicie pewnym. To jest ta zmiana, która nastąpiła od początku zeszłego roku. Dlatego potrzebne są takie traktaty, jak ten, który złączył właśnie nasze kraje. Po prostu trzeba przywrócić poczucie przewidywalności, zaufania. Spowodować, że nawet jeśli Ameryka przestała być w pełni przewidywalna, to NATO przewidywalne pozostanie – powiedziała „Rzeczpospolitej” ambasador Zjednoczonego Królestwa Melinda Simmons. 

Kierując się podobną logiką, Niemcy także sygnalizowały możliwość zawarcia traktatu z dodatkowymi, dwustronnymi gwarancjami bezpieczeństwa. Berlin jest już złączony podobnymi zobowiązaniami z Paryżem i Londynem. Jednak na początku trwających od wielu miesięcy poufnych rokowań w sprawie zacieśnienia współpracy wojskowej polscy negocjatorzy powiedzieli, że chcą czegoś znacznie mniej ambitnego, co nie wymagałoby ratyfikacji w parlamencie i zatwierdzenia przez prezydenta. Stanęło na odwołaniu do art. 5 Traktatu NATO i art. 47. Traktatu UE. A więc powtórzeniu tego, co już i tak wiążę Polskę i Niemcy. Na rok przed wyborami wiadomo, że opozycja szykuje się do powrotu do nachalnej propagandy antyniemieckiej, która już charakteryzowała osiem lat rządów PiS. Nie ma więc szansy, aby Karol Nawrocki podpisał traktat zawierający polsko-niemieckie gwarancje bezpieczeństwa, nawet jeśli nie miał z tym problemu w przypadku Traktatu z Nancy.

Niemcy pomogą zbudować umocnienia wzdłuż granicy obwodu królewieckiego

Trzeba więc będzie zadowolić się resortowym porozumieniem o współpracy. Zostanie ono podpisane w jeszcze niesprecyzowanym miejscu w Polsce przez szefów MON obu krajów, Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Borisa Pistoriusa w 35. rocznicę Polsko-Niemieckiego o Dobrym Sąsiedztwie. Będzie wymagało jedynie zatwierdzenia przez rządy obu państw. Ale jego zawartość jest nad wyraz skromna, biorąc po uwagę narastające zagrożenie ze strony Rosji i wycofywanie się Amerykanów z Europy. To zasadniczo konstatacja współpracy wojskowej, jaka już łączy od lat oba kraje. Nadal nie przewidziano stałej obecności wojskowej Niemiec w Polsce, oficjalnie dlatego, że wystarczą natowskie plany szybkiej odsieczy przez niemieckie wojska na wypadek, gdyby nasz kraj został napadnięty ze wschodu. Nowością ma być natomiast udział niemieckich wojsk inżynieryjnych w budowie umocnień Tarczy Wschód wzdłuż granicy obwodu królewieckiego. Potrwa wiele miesięcy w tym i przyszłym roku.

Czytaj więcej

Ambasador Wielkiej Brytanii: Odsieczy Ameryki nie można już być całkowicie pewnym

Równie ograniczona jest współpraca przemysłów obronnych obu krajów. Rząd podał, że tylko 0,37 proc. środków pochodzących z preferencyjnych kredytów unijnego programu SAFE zostało wydatkowanych z udziałem podmiotów z Republiki Federalnej. Szczególnie znacząca jest nieobecność Rheinmetall, czołowego koncernu zbrojeniowego Europy i lidera w produkcji amunicji, który ma nawet fabryki w Rumunii czy Bułgarii. Ten brak współpracy wojskowej pozostaje w ostrym kontraście do rozkwitającego handlu cywilnego między oboma krajami, który w ubiegłym roku osiągnął 180 mld euro i w tym roku zapewne prześcignie Francję. Wówczas Polska stanie się czwartym partnerem w wymianie towarowej z Niemcami. 

Do jesieni 2027 r. niemiecka brygada na Litwie ma być w pełnej gotowości

W Europie trwa tymczasem prawdziwy wyścig z czasem. Amerykanie zapowiedzieli wycofanie części swoich wojsk i sprzętu z naszego kontynentu. Być może do szczytu NATO w Ankarze w lipcu okaże się, jakie mają dokładnie zamiary. W Berlinie można jednak usłyszeć, że nadzieje niektórych polskich polityków na przesunięcie przez Amerykanów części wojsk z Republiki Federalnej do Polski są całkowicie pozbawione podstaw. Po prostu Waszyngton przerzuci niektóre swoje jednostki za ocean, ze sprzętem lub bez niego. 

W tej sytuacji kraje europejskie muszą szybko rozwinąć te aktywa, w których do tej pory polegały na USA. Chodzi np. o precyzyjne pociski średniego zasięgu, systemy obrony powietrznej i środki wywiadowcze. Faktyczny brak współpracy w tym zakresie między Polską i Niemcami znacząco osłabia jednak szanse na powodzenie tego przedsięwzięcia. 

Czytaj więcej

Wielka Brytania zobowiązuje się bronić Polski. Ale do grupy E3 jej nie dopuszcza

Do jesieni 2027 r. Niemcy deklarują pełny stan gotowości brygady rozlokowanej w okolicach Wilna. To pięć tysięcy żołnierzy rozlokowanych na stałe na Litwie, do których dołączą rodziny. Ma to być jasny sygnał dla Moskwy, że oddziały te nie zostaną wycofane. Po wojnie Bundeswehra nigdy nie zdobyła się na podobne przedsięwzięcia poza granicami kraju. Problemem pozostaje jednak logistyka, w tym transport drogowy i kolejowy. Jeszcze jeden powód, dla którego polsko-niemiecka współpraca wojskowa powinna zostać wzmocniona. 

Ograniczenia we współpracy wojskowej nie są jedynym powodem, dla którego Warszawa i Berlin nie zdecydowały się na zawarcie nowego traktatu. Oba kraje dzieli szereg innych kwestii, których rozwiązanie na razie nie wydaje się możliwe. Jednym z nich jest status polskiej mniejszości w RFN, innym kwestia rekompensat dla ostatnich żyjących polskich ofiar drugiej wojny światowej. 

Mimo wszystko inaczej niż jeszcze dwa-trzy lata temu, teraz rządy obu krajów zgadzają się co do konieczności wzmocnienia kompetencji Unii Europejskiej, w szczególności w kwestiach obronnych. Spektakularnym tego przykładem był program SAFE, którego lwią część (ponad 40 mld euro) przejęła Polska. Jednak największy udział w finansowaniu tego przedsięwzięcia mają Niemcy. 

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Trump, akuszer niemieckiej potęgi

Gdy na początku maja kanclerz Friedrich Merz oskarżył administrację Trumpa o brak strategii w kampanii irańskiej i powiedział, że Irańczycy „upokarzają” Amerykanów, prezydent USA zapowiedział, że wycofa 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Ale ostatecznie Waszyngton wstrzymał rotację podobnej liczby wojsk do Polski. To nie tylko sygnał niewydolności władz Stanów, ale także znak tego, że zarówno Berlin, jak i Warszawa płacą za słabnące zainteresowanie NATO przez Amerykanów.