Choć w maju ukończyła 94 lata jeszcze przed pandemią można ją było oglądać w Teatrze Polonia Krystyny Jandy w „Chłopcach” Stanisława Grochowiaka. Grała siostrę przełożoną.
Horawianka spotyka Łomnickiego
Od dzieciństwa marzyła, by zostać aktorką. Pierwsze publiczne występy odbyła jako pięciolatka w 1935 r. na deskach katowickiego Teatru im. Wyspiańskiego. W gimnazjum uczęszczała do międzyszkolnego kółka teatralnego. Wtedy zagrała w „Fircyku w zalotach", którego reżyserował Tadeusz Łomnicki oraz Infantkę w „Cydzie".
Zamiast do szkoły aktorskiej zdecydowała się jednak na Liceum Handlowe, by - jak mówiła – „zdobyć fach i zarabiać na życie". Po pewnym czasie swojej szansy postanowiła szukać jednak w krakowskim Teatrze Rapsodycznym, prowadzonym przez Mieczysława Kotlarczyka, znanym m. in z udziału Karola Wojtyły. Tam w 1951 roku zagrała w spektaklu „Aktorzy w Elzynorze” wg Szekspira.
Potem był krakowski Teatr Poezji i szekspirowska Tytania w „Śnie nocy letniej”.
Czytaj więcej
Stowarzyszenie Filmowców Polskich zaprasza do udziału w wielkiej filmowej przygodzie. Konkurs Polskie Kino Młodego Widza jest skierowany do wszystk...
W pierwszej powojennej inscenizacji „Hamleta” po „odwilży” zagrała Ofelię (Hamletem był Leszek Herdegen). Inscenizacja zrobiła wrażenie na Kazimierzu Dejmku, który zaprosił ją do łódzkiego Teatru Nowego. Z Dejmkiem współpracowała potem wielokrotnie w Teatrze Narodowym i Polskim w Warszawie.
Sprawdzała się doskonale w polskiej klasyce. Była m.in. Podstoliną w „Zemście”. Z mężem Mieczysławem Voitem przez lata była gwiazdą Teatru Dramatycznego.
Horowianka w filmie
W kinie po serii ról drugoplanowych w „Godzinie nadziei”, „Zagubionych uczuciach” „Pociągu”, „Krzyżakach”, czy „Pasażerce” zagrała znakomitą i przejmującą postać Aleksandry, walczącej o uczucie do kochanego mężczyzny w ekranizacji opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza „Kochankowie z Marony”.
Dużą popularność przyniosły jej seriale „Stawka większa niż życie”, „Daleko od szosy”, „Modrzejewska”, „W labiryncie", „Plebania".
Wystąpiła też w głównej roli w ekranizacji „Emancypantek” Prusa, czyli w „Pensji pani Latter”.
Jej surowe rysy predestynowały ją do ról kobiet silnych, czasem bezwzględnych, choć jak wspominają koledzy prywatnie była „ciepła, życzliwa ludziom i miała wielkie poczucie humoru”.
Przez lata współpracowała z Teatrem Polskiego Radia, w którym pojawiła się w ponad 70 słuchowiskach.